Pogoda bura, do tego za mało deszczu, ziemia sucha, zbita, a jutro ma żar lać się z nieba. Podlewałam, myłam jaśminowca i kalinę z mszyc po oprysku mydłem potasowym, jak zwykle też usuwałam chwasty. Ot takie normalne ogrodowe czynności i jakoś mam wrażenie, że nie za bardzo jest o czym pisać.
Toteż tylko zdjęcia, wszystkie znajome.
Do tego nie lubię ogrodu na etapie, kiedy płatki z kwiatów drzew owocowych zaśmiecają wszystko, tak że ogród staje się nieco bałaganiarski. Trochę tak jak na jesieni, kiedy liście opadają, tylko z nimi łatwiej walczyć, łatwiej zbierać. Płatków pozbierać się nie da ;-)








Śliczna ta młoda, świeżo umyta zieleń. Pęcherznicami zachwycam się...
OdpowiedzUsuńA opadłe płatki szybko zbrazowieją i staną się niewidoczne :)
Tak, ja też lubię mokry ogród. Pęcherznice i berberysy to moi faworyci. I do tego takie niekłopotliwe krzewy, nie chorują. A płatki już częściowo właśnie zbrązowiały, śmietnik na rabatach :-( I Forsycja śmieci, bałagan okropny ;-)
OdpowiedzUsuń