To była krótka przerwa od ogrodów. Czasem też warto, bo potem kiedy się wraca, wszystko cieszy jeszcze bardziej. Bałam się, jak susza da się we znaki ogrodowi na Młocinach, bo w Borkowie to mokradła, tam susza nie straszna. Zresztą tam będę tam jutro, to też sprawdzę.
A na Młocinach nadal królują róże, towarzyszą im czosnki, trzykrotki i gaillardie.
Czarne Rudbekie Black Beauty coraz większe, a Wiciokrzew zaostrzony rozpoczyna kwitnienie.
I jeszcze tylko Głogownik wpasowany w Dławisza. Pokazuje, że nie tak łatwo go zadławić ;-)
Trawnik po koszeniu pokazał, że jednak była susza, więc lałam dzisiaj wodę niemal bez przerwy.
Suszę widać też niestety na dolnych liściach bylin. Bardzo tego nie lubię, bo to oznacza cierpliwe skubanie tych żółtych listków, inaczej widok np. floksów jest niezbyt ładny. Pięciorniki też pożółkły, ale reszta trzyma się wspaniale.
Suszę widać też niestety na dolnych liściach bylin. Bardzo tego nie lubię, bo to oznacza cierpliwe skubanie tych żółtych listków, inaczej widok np. floksów jest niezbyt ładny. Pięciorniki też pożółkły, ale reszta trzyma się wspaniale.















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz