Susza i upał ciężko nas doświadcza.
Z niezrozumiałych dla mnie powodów, takie wysokie temperatury znosi się zupełnie inaczej - łatwiej - w miejscach, gdzie jest to normalna pogoda, jak np. w Nigerii. Inna sprawa, że tam wszystko, od przyrody po architekturę, od stylu pracy do stylu życia jest dostosowane do warunków klimatycznych. U nas wokół coraz bardziej spalona ziemia, liście na drzewach schną, tylko ulice nie pustoszeją w środku dnia, tak jak być powinno przy tych temperaturach.
Z niezrozumiałych dla mnie powodów, takie wysokie temperatury znosi się zupełnie inaczej - łatwiej - w miejscach, gdzie jest to normalna pogoda, jak np. w Nigerii. Inna sprawa, że tam wszystko, od przyrody po architekturę, od stylu pracy do stylu życia jest dostosowane do warunków klimatycznych. U nas wokół coraz bardziej spalona ziemia, liście na drzewach schną, tylko ulice nie pustoszeją w środku dnia, tak jak być powinno przy tych temperaturach.
A ogródek na Młocinach wbrew wszystkiemu żyje i ma się dobrze. Powody są dwa - u mnie głównie drzewa i krzewy, sporo cienia, a do tego nadal intensywnie podlewam, chociaż mam coraz większe wątpliwości, czy nie czas przestać, przy zmniejszających się zasobach wody.
Inna sprawa, że to moje podlewanie to także wybawienie dla mnie, bo robię sobie prywatne wodne kurtyny, przez które przechodzę co i raz dla ochłody, a wodą ciurka sobie i zrasza wszystko wokół. Zużywam około pół metra sześciennego wody na dwa dni, co wcale nie jest chyba tak dużo.
A te tytułowe zielone zdjęcia, to te:
Wilczomlecz martini 'Ascot Rainbow' po zaschnięciu kwiatów, tak zielono odrasta. Rośnie w głębokim cieniu po gęstą Iwą.
A tu jedna z wielu host, wszystkie w głębokim cieniu, tylko tu pod różą pomarszczoną, trochę słońce dociera, to i brzegi listków lekko nadpalone.
Te zielone zdjęcia to tak na przekór naturze ;-) Trzeba się jakoś motywować!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz