środa, 18 listopada 2015

Bardzo listopadowo

Wyprawa w deszczu na Młociny. Pogoda pod psem - proszę psa o wybaczenie ;-) - ale zobaczyć ogródek bardzo niezbędna potrzeba, więc byłam.

Smutno i listopadowo, ale jakieś kolory nadal są. Pigwa się nadal złoci.


Iglaste, wiadomo ;-)


Głogownik


Smętne resztki Dębolistnej


Korzenie winorośli są zawsze malownicze. W lecie otaczają je włosy Włosistej, teraz z powodu wilgoci, włosista w snopku.


Moja frontowa rabatka z Moudry. 


Berberysowe korale i same berberysy.




Kolejne snopki włosistej pod Zebrinusem.




Nic nie robiłam, bo lało. Zresztą wiele do roboty nie ma. Popatrzyłam, podumałam o losie człowieka, o tym jak ulotne jest wszystko, jak trudne jest pokonywanie kolejnych etapów życia, a także o tym jak coraz jednak trudniej jest odnaleźć mój dawny optymizm. Im więcej smutnych i przykrych zdarzeń wokół, a perspektywa na przyszłość żadna, optymizm wysycha jak mój - tylko jak długo jeszcze mój - staw w lecie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz