poniedziałek, 31 lipca 2017

Ostatni dzień lipca


To zawsze jest nieco refleksyjny dzień. Połowa lata minęła. A dzień wyjątkowo letni, może i upalny, ale że mam już bardzo cienisty ogródek i ustawiłam zraszacze wcale nie było tak trudno, a i prac wykonałam całkiem sporo.  

Głównie to prace porządkowe - przycięłam przekwitłe budleje, podwiązałam przetaczniki, wycięłam trzykrotki, pousuwałam żółte liście na liliowcach, ale przede wszystkim grabiłam suche liście. Moje jabłonie i grusza to w tym roku jedynie źródło chorych suchych liści. Trawniki zasłane jak w listopadzie.

Cisza i soczysta zieleń pomimo upałów, brzęczenie owadów, fiolety wokół...










Zraszacze pomagały i mnie i ogrodowi



Nieprzerwanie kwitną róże


Będą kwitły nowe hortensje



A czosnek Scorodoprasum już tylko na suche bukiety ;-)


Taki jesienny akcent na koniec ;-)

2 komentarze: