To zawsze jest nieco refleksyjny dzień. Połowa lata minęła. A dzień wyjątkowo letni, może i upalny, ale że mam już bardzo cienisty ogródek i ustawiłam zraszacze wcale nie było tak trudno, a i prac wykonałam całkiem sporo.
Głównie to prace porządkowe - przycięłam przekwitłe budleje, podwiązałam przetaczniki, wycięłam trzykrotki, pousuwałam żółte liście na liliowcach, ale przede wszystkim grabiłam suche liście. Moje jabłonie i grusza to w tym roku jedynie źródło chorych suchych liści. Trawniki zasłane jak w listopadzie.
Cisza i soczysta zieleń pomimo upałów, brzęczenie owadów, fiolety wokół...
Zraszacze pomagały i mnie i ogrodowi
Nieprzerwanie kwitną róże
Będą kwitły nowe hortensje
A czosnek Scorodoprasum już tylko na suche bukiety ;-)
Taki jesienny akcent na koniec ;-)
Pięknie... soczyście, kolorowo, pełnia lata...
OdpowiedzUsuńZa to właśnie tak lubię Młociny :-)
Usuń