Zwykle najpierw sprzątam, a dopiero potem uwieczniam rozmaite zakątki ogródeczka. Jakoś tak pokazywać ten jesienny rozgardiasz wydawało mi się niedopuszczalne. To jakby bałagan w domu pokazać ;-)
A ja kocham porządek, sądzę, że nawet za bardzo. Moje biurko zawsze, od lat, w każdej pracy to pusty blat z porządnie ułożonymi folderami...
No tak, pedantka :-(
Dzisiaj zatem pokazuję bałagan w ogródeczku, bowiem dzisiaj nawet mnie zachwycił ten jesienny wysyp trawnikowych, liściastych dywanów.
Dodam, ze kocham 'szurać' liśćmi w parkach, a kiedyś, za młodu, w przypływie szaleństwa zorganizowałam liściaste party. Razem z moją współlokatorką z londyńskich czasów przyniosłyśmy do naszego flatu na Queen's Gate Terrace kilka worków liści z Hyde Parku i wysypałyśmy je na podłogę. To było naprawdę szalone party ;-)
No ale wtedy miałam 22 lata.
Wracając do bałaganu ;-) urody jesieni i kolorów moje dzisiejsze zdjęcia
6 worów liści ! Z samej morwy tylko 3. Ale kocham liście, bo dzieki nim jesień jest tak kolorowa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz