piątek, 2 grudnia 2016

Lato 2016


Kiedy zima, zimno i śnieg wracam do mojego ogródeczka przeglądając, miesiąc za miesiącem, jak to tego lata było. Dobrze jest tak powspominać, ze zdumieniem odkryć, jak było kolorowo, ile jednak kwitło, owocowało, zieleniło się i powoli brązowiało i złociło się na koniec. 

Czerwiec










Lipiec














Sierpień














Wrzesień





Lato 2015 też podsumowałam zdjęciowo. Dla porównania zapraszam na moje Wspomnienie lata , jakie zapisałam w listopadzie w ubiegłym roku.

piątek, 25 listopada 2016

Wilgotne zimno we mgle

Mgła jak w Londynie w latach 50-tych, a wiadomo, że był to smog. Jestem na bieżąco, bo oglądam Netflixowy serial The Crown.  Absolutely fabulous - nie mylić z serią o tym tytule ;-) Obejrzałam 6 odcinków i jestem pod wrażeniem doskonałości aktorskiej, niezwykle ciekawego pokazania monarchii, jej roli i znaczenia w społeczeństwie brytyjskim, przy zachowaniu lekkości i atrakcyjności kolejnych odcinków.

Może to z powodu tej mgły tak mi się dzisiaj dobrze pracowało na Młocinach. Było przenikliwie zimno, mokro, szaro, ale jakoś mi to nie przeszkadzało. Może to też kwestia tego, że miałam świadomość, jak pilnie muszę uporządkować moje tuje. Może tuja nie jest uważana za pożądany element ogrodu - co nie do końca jest słuszne, bo wszystko to kwestia proporcji i  planu ogrodu - ale skoro je mam, jako bardzo udany kawałek żywopłotu, to musi być zadbana.

A to oznacza 'wytrzepanie' drzewek z takich dodatków:




Wbrew temu co widać na zdjęciach tuje są w pełni zdrowe, a te suche gałązki to jedynie naturalna kolej rzeczy - w środku krzewu, gdzie nie dochodzi dość światła część gałązek zamiera. Systematyczne usuwanie tego suszu jest konieczne i uchroni tuje przed chorobami. Zebrałam z moich 8 tujek kilka wiaderek tego suszu


ale potem było tak


Kolejna praca to było wycięcie - niestety :-( - zagęszczonych rokitników. Rokitniki to piękne krzewy, ale na wielkie ogrody. Ja posadziłam 5 na tych moich 185 metrach, w dodatku niemal jeden przy drugim. No ale to było 5 lat temu, kiedy o ogrodach nie miałam bladego pojęcia. 

Teraz zostały dwa, a reszta tutaj :-(


Było mi żal, ale gęstwa była taka, że rokitniki zasychały i wcale nie wyglądały dobrze. Teraz jest puste miejsce na nowe rośliny. Po prawej śliwa, po lewej kaliny, z przodu śnieguliczki Hancock i Ruta! W tle działka sąsiadów z tradycyjnie pobielonymi pniami.


Jedyny trawiasty zakątek  z Trzcinnikami po stracie wszystkich innych traw


i bardzo smutny widok pergoli z clematisem Polish Spirit

smutny, bo taki jesienny, ale na wiosnę go zetnę i znowu zaszaleje...


Lubię ten ogrodowy cykl pór roku, jest w nim sens, który przypomina o zmianie, o tym ze w miejsce jednego przychodzi drugie i kolejne, i kolejne, że nic nie trwa wiecznie. 

I na szczęście!

środa, 16 listopada 2016

Listopadowa zieleń

Ogród wcale nie jest szary, listopadowy pomimo tego  że liście są już tylko wspomnieniem. Zieleni całkiem sporo, chociaż u mnie iglastych wcale nie ma dużo, bo poza świerkiem, paroma jałowcami i niewielkim tujowym żywopłotem, reszta to liściaste. 

Niewątpliwie gwiazdą mojego ogrodu jest o tej porze roku Berberys Juliany mając za tło berberys Jytte.



Głogownik trwa chociaż każdej zimy traci liście


Północna ściana ogrodu to w lecie dławisz, zimą bluszcz. Teraz gołe pędy dławisza, ale z kolorowymi owocami przeplatają się z zielenią bluszczu.



Najbardziej zielony jest tutaj Ubiorek


Mint Julep to tegoroczny dodatek 


A Marmalade to już kilka lat, tylko dopiero w tym roku znalazłam dla niej właściwe miejsce. Przedtem żyła, ale jakoś niezbyt żywa ;-)


Wygrabiłam ostatnie liście, wyczyściłam rabatki, wycięłam ostatnie byliny, powiązałam Trzcinnika w snopki, zostało mi jeszcze 'wytrzepanie' tujek z suchego badziewia w środku i sezon będzie trzeba uznać za zamknięty.

Wywiozłam sprzęt - kosiarkę, piłę, narzędzia, bo nie będą potrzebne do wiosny, a trzeba wszystko zakonserwować, zabezpieczyć.

Nieodwracalnie koniec pracy w ogrodzie, ale że w pracy tzw. młyn, to może i lepiej. 

Byle do wiosny.