czwartek, 10 kwietnia 2014

Są szafirki !

Nie mogę uwierzyć, że wszystkie posadzone jesienią cebule wyrosły i zgodnie z kalendarzem kwitną. Po krokusach i narcyzach, teraz przyszła u mnie pora na szafirki. Z krokusów tylko zielone wąsiki zostały, za to narcyzy niezmordowanie trzymają formę. Nawet dzisiejszy grad ich nie zniszczył, a momentami był naprawdę silny.


A oto moje jeszcze małe szafirki


Rosną sobie pod krzywą jabłonką, z której są najlepsze jabłka. Jeszcze jej bardzo daleko do zakwitnięcia, ale mam nadzieję, że po odpoczynku w ubiegłym roku, w tym będzie owocowała.


Trawnik jeszcze nie zregenerowany, ale było zbyt sucho.

Z dzisiejszych prac poza wyrywaniem chwastów, przesadzałam rośliny pod katem nowych pomysłów i obkancikowałam jedną rabatkę. Jutro ciąg dalszy.


Żurawki coraz ładniejsze. Marmalade w bluszczu


Palace purple rosnąca w słońcu, stąd takie wybarwienie


Te w cieniu wyglądają inaczej. Może Tojad na nie działa.


I Fire Chief


I tak pomimo zimna i gradu wiosna jednak jest. Dzisiaj zakwitła też brzoskwinia. 

A ja już czekam na nowy dzień.

wtorek, 8 kwietnia 2014

Tylko jedno zdjęcie, no może dwa

ale tak dzisiaj zielono, deszcz pada i wszystko rośnie w oczach.



poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Ścieżka w narcyzach

Narcyzy to teraz najbardziej widoczny akcent w moim ogródeczku.


Bardzo polubiłam narcyzy botaniczne. Moje nazywają się Rip van Vinkle - to te kudłate i niższe. Dorastają do 30-35 cm. Te wysokie, to miły prezent z ubiegłego roku, nazywają się Mount Hood, to Narcyz trąbkowy, którego środkowa część (przykoronek - nazywany fachowo) jest dłuższa niż płatki. Co ciekawe, każdy jest w nieco innym odcieniu. A oto i one jeszcze w opakowaniu


Hiacynty i tulipany też już wyrosły, ale jeszcze nie kwitną. czekam, czy będą miały takie kolory jak na obrazkach.



Ale są też szafirki i pigwowiec zakwitł. Ten pigwowiec to taka niska, rozłożysta odmiana, nazywa się Sargentii i ma być odporny na wszystko.


Szafirek armeński rośnie sobie pod jabłonką.


 Tylko tulipany w berberysach nadal bez kwiatów. Za to berberysy wszystkie ślicznie zielenieją i maja te cudne malutkie kwiatki.
 


A tulipanów posadziłam nawet sporo jak na mnie, oprócz tych czarnych ze zdjęcia Queen of Night, sa jeszcze Black Parrot i Parrot Inzell, oba z tych strzępiatych. Białe i czarne - tylko czy kolory będą takie jak maja być? Dlaczego kolory kwiatów to niemal zawsze loteria ?

Gdyby jeszcze ziemia nie była taka szara i sucha, ale właśnie zaczęło padać!

piątek, 4 kwietnia 2014

Zielono i kolorowo








poniedziałek, 31 marca 2014

Pąki

W śródmieściu stolicy drzewa kwitną, a u mnie nadal tylko pąki. Północne rubieże miasta, wieje też tutaj mocno, to i wszystko później zaczyna pełne życie.

Nektaryna


Wiśnia


Brzoskwinia


Bodziszki od Ewy


  

Kosmatka śnieżna, Luzula nivea


Wilczomlecz z wąsami czosnków


Clematis Polish spirit


Tyle radości z tej zieleniny ;-)

piątek, 28 marca 2014

Dzisiaj na żółto :-)

Po wczorajszej kwerendzie po urzędach, wizycie w tartaku, roboczym spotkaniu z sąsiadem z Borkowa, dzisiaj dla odmiany słońce na Młocinach i walka z chwastami. Znowu!

Wśród roślin zielono, ale z powodu zimna jednak wielkich zmian nie ma. Szafirki bez zmian, tulipany i hiacynty tylko zielone listki mają, za to kosmate narcyzy są.




Tu pod zieleniejącym Berberysem Kórnik

Żółtego w ogóle mnóstwo



Nie tylko Forsycje, ale też Pęcherznice Dart's Gold żółcą się nad kiełkującymi liliowcami. A te Pęcherznice co czerwienieją, to Mindia.

Kolejne żółte w pąkach jeszcze.



wtorek, 25 marca 2014

Zimna wiosna ale zielona i w kwiatach!

Dla odmiany po letniej wiośnie, dzisiaj wiosna zimowa. 

Przemarzłam do tzw. kości, spędzając zaledwie kilkanaście minut wśród moich roślinek na Młocinach.  
Oglądałam też zdjęcia z ogrodów na południu Polski pokrytych pierzynką śniegu!

My w centralnej Polsce na szczęście nie mamy tak źle, do tego moje rośliny nieokrywane wcale podczas zimy, zostały zahartowane tak, że takie zimne noce i dni to dla nich teraz żaden problem. Zielono na krzewach, zielono na ziemi, chociaż np. szafirki i tulipany do kwitnienia mają bardzo daleko.

Pierwsze narcyzy pod zieleniącymi berberysami, a po drugiej stronie ścieżki liliowce wystawiają coraz więcej zielonego.


 Tu narcyz z Ice dance.


Forsycja nadal nieśmiało


Runianka kwitnie!


Trzmielina oskrzydlona posadzoną późną jesienią cudnie się przyjęła.



Szafirkowa rabata pod jabłonką. W każdym zielonym wianuszku fioletowy czubek.


Trzcinnik Karl Foerster zielenieje ślicznie, jako pierwsza trawa w ogrodzie. Inne nadal suchulce.





poniedziałek, 24 marca 2014

Rącznik i kanny

Weekend pracowity w pracy, bez szansy na choćby krótki rekonesans działkowy. Do tego wygląda na to, że moja nowa pracowa przygoda rozwija się perspektywicznie i  nie prędko się skończy. To jednak cieszy, pomimo tego że czas mi się skurczył nieco.

Na szczęście pogoda też raczej 'domowa', zimno i trochę pada, więc żal mniejszy, ale też i radość z tej podniebnej wody. Deszczówka jest jak złoto dla roślin. Żadne inne nawadnianie nie da tego ziemi i roślinom, co daje deszcz.

Za to głowa i mnóstwo kartek papieru w 'robocie', bo po chwilowym zwątpieniu we własne siły, co do moich możliwości zagospodarowania Borkowa, powrócił entuzjazm i wiara, że jednak dam radę. 

Przez chwilę, dłuższą chwilę, zastanawiałam się po co biorę sobie na plecy taki nowy ciężar, finansowy, czasowy, zobowiązanie, które znowu odbierze mi wolność by ruszyć w świat, podróżować, czego nie mogłam robić ostatnio z powodu mojego ukochanego  psiego towarzysza.

Bezsenne noce, walka z myślami, szczera analiza tego co mi do szczęścia jest potrzebne i jest decyzja. 

Wolę z czarnymi pazurami walczyć z naturą w Borkowie, niż wędrować po jakichkolwiek stolicach świata. W większości już byłam, przejechałam świat wzdłuż i wszerz, więc teraz jednak to ukryte wśród pól, moje nowe miejsce ciągnie mnie o wiele, wiele bardziej. A jeszcze jak wyobrażę sobie, co mogę tam stworzyć, nie mam wątpliwości,  że podejmuję to wyzwanie. 

Zapewne ostatnie. 

Czy się uda? 

Zobaczymy, a efekty będę dokumentować, dobre i złe, sukcesy i porażki w kolejnym blogu, by nie zaciemniać obrazu. Tu będzie tylko opowieść o Młocińskiej ROD-owej posiadłości, aż do jej dni ostatnich, kiedy zastąpi ją nowe blokowisko.

A tytułowe rośliny to moje wiosenne nasadzenia i wysiewy domowe. Pisałam o tym wcześniej. Dzisiaj efekty.  

To wysiane rączniki. Ciekawe, że każde nasionko wykiełkowało z inną siłą, ale wiem, że każda z tych siewek będzie wielką wspaniałą rośliną. Polecam Rącznika jako niezwykle dekoracyjną, chociaż jednoroczną roślinę. 

Kanny, te pospolite czerwone i niskie mnożą się jak króliki


Wrzuciłam też parę bratków na balkon. Mają towarzystwo wrzosów, które od kilku miesięcy zdobią nieprzerwanie mój balkon zwany tarasem, bo jest taki duży.