Pieczenie gęsi wymaga czasu i cierpliwości. Trwa to - w zależności od ptaszyska, które udało się nam kupić - od 2,5 - do nawet 4 godzin. Co jest ważne.
Po pierwsze, by temperatura - po nawet dość wysokiej początkowo, ok. 200 stopni - potem była znacznie niższa, ok. 160 stopni.
Ważne jest też, by gęś leżała na kratce, a wytapiany tłuszcz spływał do brytfanny poniżej.
Kolejna sprawa to woda, która musi być dolewana do wytapianego tłuszczu. Inaczej ten zacznie się palić, sczernieje, będzie go coraz mniej i nie będzie czym polewać gęsi.
A polewanie co 15-20 minut to jedyna droga by gęś po wytopieniu tłuszczu nie stała się sucha i łykowata.
Przyznam, że to polewanie gęsi z głową niemal w piekarniku nawet jesienią, w zimny bury dzień, to jednak nie jest bardzo przyjemne. Nie polecam pieczeni gęsi w lecie. Nigdy!
No cóż moja gęś okazała się kulinarnym sukcesem, była miękka, soczysta, odchodziła od kości, nie była tłusta, dzięki majerankowi, jabłkom i suszonym śliwkom bardzo aromatyczna. Mało słona, bo soli użyłam tyle, ile to konieczne, ale bardzo mało.
Polecam na zimowe wieczory.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz