185 metrów to adres tego bloga, bo tyle ma ogródeczek, który zrządzeniem losu stał się moim nowym miejscem na ziemi w 2011 roku. To ogródek w ROD na Młocinach w Warszawie. Opisałam tu historię powstawania, budowania, kształtowania tego zielonego miejsca. To była codzienna relacja z pracy w ogrodzie. Dzisiaj to już historia. Dla mnie. Ogródeczek ma nowych właścicieli. Blog zamykam, nic tu więcej już nie napiszę, ale na pewno będę wracać do wspomnień.
Woda czysta, bo to piaszczyste podłoże, zresztą dopływ Świdra, to musi być czysta. Wiosny tam, na łąkach to nie widać, tam zimno okropnie, nawet powierzchnia stawów była pod lodem. Za to na działce w ROD - wiosna szaleje, tylko kwiatów brak, za zimno nocami. Dziękuję, syn mi pomaga, uczy medytować, jakoś powoli będzie dobrze :-)
zanurzyłabym stopy w tej wodzie, piękne widoki, i wiosennie tak coraz bardziej, mimo, że trawa sucha. Dużo sił Krysiu : )
OdpowiedzUsuńWoda czysta, bo to piaszczyste podłoże, zresztą dopływ Świdra, to musi być czysta.
UsuńWiosny tam, na łąkach to nie widać, tam zimno okropnie, nawet powierzchnia stawów była pod lodem. Za to na działce w ROD - wiosna szaleje, tylko kwiatów brak, za zimno nocami.
Dziękuję, syn mi pomaga, uczy medytować, jakoś powoli będzie dobrze :-)