poniedziałek, 3 marca 2014

Nie ma wiosny

Pojechałam dzisiaj po pracy na młocińskie metry działkowe, a tam szarość...
Z tej wiosennej żywotności sprzed kilku dni niewiele zostało. To znaczy nic nie zmarzło, tylko wszystko jakby bez życia, zszarzało.

Sądzę, że jednak mroźne noce i dni z zimnym wiatrem zrobiły swoje. Wegetacja zatrzymała się, przyczaiła, czeka na ciepło.

Żadnych nowych zdjęć, bo nie ma dość wdzięcznych obiektów. Z zazdrością patrze na te krokusowe łany u moich południowych i angielskich znajomych. Nam przyjdzie jeszcze sporo na to poczekać.

Ale... jak było rok temu? Ano nic nie było, jedynie w czasie moich rowerowych wędrówek fotografowałam
te ptaszyska ;-)







Co więcej, za radą znawczyni ornitologicznych prac zgłosiłam 'moje' Łyski do POLRINGU i po paru tygodniach dostałam odpowiedź o poprawnym zidentyfikowaniu tych ptaków. 

Tyle jest piękna w naturze!


2 komentarze:

  1. Krysiu przypatrzyłaś się ich łapkom? Jakie dziwaczne : ) Pierwszy raz widzę ten gatunek... Czas teraz przejściowy, trochę nijaki i denerwujący, trudno zachować optymizm. Ja bardzo od niechcenia posiałam kilka roślinek na parapecie i czekam. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, te łapy też zwróciły moją uwagę. Bywają akurat blisko Ciebie, na Kępie Potockiej ;-)
    Ta pogoda jest bardzo denerwująca, takie nie wiadomo co, a człowiek aż się rwie do pracy w ogrodzie...
    Na razie niczego nie sieję, bo mam złe doświadczenia z ubiegłego roku. Za wcześnie zaczęłam, potem powyciągały mi się te siewki, marne były. Miałam też takie 'pędzone' na parapecie liliowce. W tym roku jestem cierpliwsza ;-)

    OdpowiedzUsuń