Zrobiłam historyczny przegląd moich traw ozdobnych. Pozestawiałam zdjęcia teraz i kiedyś, w podsumowaniu uważam, że idzie mi nieźle, ale będzie lepiej.
Dzisiaj dla odmiany w moim Zielonym blogu, więc zapraszam tam.
Miałam dzisiaj pisać o sąsiedzie ogrodniku, który właśnie od wczoraj jest już wiecznym ogrodnikiem. Patrzyłam na jego ogród, zadbany, pełen ciekawych roślin, pielęgnował go od kilkudziesięciu lat.
Tak pięknie kwitną Magnolie, ale już tego nie zobaczył. Patrzyłam na nieprzyciętą Iwę, najpiękniejszą w okolicy i było mi smutno, tak jak tym roślinom, bo miałam wrażenie, że stały takie osierocone.
Psy i rośliny chyba najbardziej czują naszą nieobecność, bo bliscy tyle mają na głowie spraw, czasem pewnie jest im lżej, że już nie trzeba patrzeć na te ostatnie, trudne dni....
Co po nas zostaje? Szczęśliwi są Ci, którzy dokonali w życiu znaczących rzeczy. Mnie cieszą jeszcze te krzewy wyhodowane z patyka, może jeszcze stworzę ogród w Borkowie, może jeszcze...
A do tego syn w szpitalu zakaźnym po tropikalnych podróżach.
Jakoś ten Wielki Tydzień smutny.
Tylko hiacynty zaraz rozkwitną na niebiesko, a zapach już w całym domu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz