czwartek, 8 maja 2014

Update

Niewiele się ostatnio w ogrodzie dzieje. Mróz nieco zatrzymał w biegu ten szalony wiosenny rozrost, nieco naszkodził, ale nie nieodwracalnie, a zieloność wokół po prostu jak zwykle cieszy oczy i wymaga stałej i uważnej pracy.

Nie ma ogrodu, który sam ślicznie rośnie. Nie ma takiej możliwości, by raz posadzić i zapomnieć. Nie ma takiej szansy, by mieć piękny ogród bez kogoś, kto codziennie wykona w nim te podstawowe prace, tu wyrwie chwasty, tu podetnie, tu podwiąże, tu przytnie, tu pogłaszcze, tu podleje.....

Ogród to żywy organizm i nie ma tak, że położymy agro i będzie pięknie. Jakiś czas będzie. Ale to co będzie za rok, góra dwa, zniweczy w nicość naszą pracę. Dla mnie rośliny pod agro i kamieniem to jak człowiek zasypany po szyję w ziemi. Jakiś czas będzie żył. Okrutne? Wiem, ale tak samo agro działa na rośliny.

Skąd ten wywód? Ano zbyt często oglądam ogrody, gdzie całe ogromne połacie pokryte są tym czarnym paskudztwem, szerzy się ta praktyka na cały kraj, a właściciele ogrodów żyją w przeświadczeniu, że idą  z prądem nowoczesności, wg której nic w ogrodzie nie trzeba robić. Pościelesz agro, żaden chwast nie wyrośnie, a Ty na tarasie pijesz tę sakramentalną 'kawusię'.

Tyle uwag ogólnych, czas przejść do realiów.

Jeśli narzekałam na Głogownika, to odszczekuję ! No fakt, przemarzł, ale teraz czerwieni się jak panienka !

Obok niego niebieściutko właśnie zakwitła niezmordowana Trzykrotka wirginijska. Ile mnie straszono, jak to cudo się rozsiewa i zarasta ogród. Nie zarasta. Tylko co jaki czas trzeba podzielić tę wielką kępę, by ją odmłodzić.


Pod kolor w mojej fioletowej alejce kwitnie intensywnie orlik


Przegorzan na razie w fazie rozrostu swoich ozdobnych liści


Rabata żurawkowo-hostowa pod Różą pomarszczoną też nie próżnuje, ale jeszcze chwilę potrwa, zanim zachwyci pełnością kształtów.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz