Zakochałam się w turzycach!
Do mojego małego ogrodu te niezbyt wielkie trawy, przeważnie wiecznie zielone - z wyjątkiem Buchananii, która jest zawsze ruda - są wymarzone.
Mam tę rudą od roku, wygląda cudnie szczególnie gdy przez jej kępy prześwieca słońce. Specjalnie ja przesadziłam w takie miejsce, gdzie zachodzące słońce przenika przez jej rude włosy, ale jej nie grzeje zbyt mocno, bo za nią jest zielona ściana Dławisza.
Mam też inne, ale teraz ma być o nowych turzycach. Oto one
Silver Sceptre, Sparkler i Treasure Island. Na razie jak widać to maleństwa, ale tak się przecież zawsze zaczyna.
Szczególnie ciekawa jestem odmiany Sparkler - jak piszą w Ogrodach traw jest to oszałamiająco kolorowa, niezbyt wysoka replika
egzotycznej palmy.
Swą urodę ma zawdzięczać zielono-białym liściom
poukładanym w regularne okółki. Zobaczymy. No i czeka mnie wykopywanie na zimę, bo taka jest egzotyczna, że wymarza u nas.
Treasure Island ma szerokie liście i to w turzycach bardzo lubię.
Jadę sadzić moje trawy, tyle że zimno i pogoda mało ciekawa. Ale nie będę przecież trawek męczyć w doniczkach. Niech rosną.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz