Wiem, żarty, ale jak dzisiaj zobaczyłam trawnik zasłany żółtymi liśćmi, a po zgrabieniu było tych śmieci parę wiader, to można by mieć wątpliwości, czy to wrzesień, czy czerwiec.
Może to susza, a może wbrew temu, że co roku powtarzają się niezmiennie cztery pory roku, to jednak w każdym roku są one inne, inaczej przebiega wegetacja roślin, wcześniej, albo później zakwitają nasze ulubione kwiaty, w ogrodzie nigdy nie jest nudno!
A zatem najpierw sprzątanie, bo nic tak mi nie psuje widoku mojego ogrodu, jak opadłe liście, owoce - a tych spadających z jabłonki i gruszy jest po prostu bez liku - opadłe kwiaty, po prostu śmietnik, ale choć jest on naturalny, to jednak kompostować go będę nie na trawniku i rabatach, ale w kompostowniku. A zatem mozolne zbieranie tego wszystkiego.
Potem intensywne podlewanie, bo ziemia jak kamień i już można cieszyć się ogrodem.
No można by, gdyby nie komary!
Gryzą niemiłosiernie pomimo tej suszy, a nad stawem, gdzie bagna i mokradła, ani jednej sztuki nie widziałam.
Tak czy inaczej nowe obrazki, bo właśnie zaczęły kwitnąć Gailardie i Dzwonek skupiony
Dzwonek już trzeci sezon, gailardia drugi.
A tu rabata ze wszystkim.
Na pierwszym planie Miskant Gnome, góruje nadal Wiesiołek, ale już Firletka czerwono kwitnie, a masa czerwonego Krwawnika cała w pąkach. A między tym wszystkim masa główek czosnkowych, w tym tego kudłatego, Hair.
Trawy. Zebrinus zaczyna pokazywać paseczki, w tle Sadziec.
Nowy nabytek Sparkler pokazuje swoje palmowe wiechetki, w tle Imperata.
I jeszcze raz kwiaty.
Liliowce, nadal tylko Stella kwitnie
Resztki Jaśminowca zżartego przez mszyce.
I bogactwo Clematisa Paul Farges












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz