wtorek, 29 lipca 2014

Kwiatowo, owocowo, rowerowo...;-)


Jak wiadomo - floksów czas!
Floksy to kwiaty mojego dzieciństwa, kiedyś ich nie lubiłam, a teraz uważam, że to wspaniałe uzupełnienie naturalistycznego ogrodu. W eleganckim, minimalistycznym pewnie nie będą pasowały, ale ja nigdy nie miałam skłonności do takich ogrodów. Nie mam też skłonności do ogrodów kwiatowych, ale co i raz robię jakieś wyjątki ;-) I to mi się podoba, że nie tkwię w głupim uporze, a po prostu daję sobie tyle wolności, ile mi tylko akurat przyjdzie do głowy.

Chociaż podobne nieco do floksa, ale to już Budleje


I znowu floksy, podobno rzadkie, bo krwisto czerwone.






Coraz ich mniej, ale jeszcze kwitną. Przyznam jedynie, że coś się im pomieszało z kolorami, żaden nie wyglądał, tak jak w ubiegłym roku. To miał być Orchid Candy, ale wcale tak nie wygląda.



A rower sobie czeka.


Rowerem trasa prowadzi pod mostem Północnym ;-)



Ścieżka prawie gotowa, jeszcze są małe objazdy, takie jak ten, ale od działki do Mostu Gdańskiego jadę bezkolizyjnie cudną nowa ścieżką z czegoś czarnego. Nie jest to chyba asfalt, ale jest równo, szeroko, i sprężyście. 

To trasa nad Wisłą, moja ulubiona, z której nie mogłam długo korzystać, bo były te prace budowlane. Wreszcie mogę omijać Kępę Potocka szerokim łukiem. Nienawidzę trasy przez Kępę, ciasno, mnóstwo ludzi, dzieci na rowerkach, ścieżka w fatalnym stanie.

No ale teraz wreszcie mam naprawdę ochotę rowerem na działkę jechać. Teraz, tą nową trasa to czysta przyjemność.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz