Wczoraj spodziewałam się słonecznego dnia, a lało niemal bez przerwy, dzisiaj miało lać bez przerwy, a dzień wyjątkowo słoneczny. Ale to już staje się niemal normalne, że nie bardzo wiadomo co będzie za godzinę, nie tylko zresztą w pogodzie.
Za to dzisiaj z wielka przyjemnością wróciłam po paru dniach przerwy do ogrodu i jak zwykle rzuciłam się w wir prac porządkowych. Początkowo nawet nie sądziłam, ze da się też skosić trawę, bo mokro było po wczorajszych ulewach, a i dzisiaj z rana też coś spadło. Po południu wiatr i słońce wysuszył trawniki i cały ogród posprzątany.
Zrobiłam też sadzonki z pędów Róży pomarszczonej i przyciętych pędów berberysów. Na razie rośnie mi już kilka sadzonek Rokitnika i Pęcherznicy. Też z uciętych z moich krzewów podczas formowania. To oczywiście wszystko pojedzie do Borkowa, na moją skarpę.
Po deszczach wszystkie bez wyjątku trawy ozdobne wyglądają dorodnie i zdrowo.
Miłka po wiosennym cięciu i podziale na 3 kępy wreszcie się rozrosła.
Zebrinus pasiasty ślicznie wygląda na tle liści Sadźca.
Pięknie rozrosłe jednoroczne sadzonki Trzmieliny oskrzydlonej, a poniżej Red Baron też się rozrasta po bokach jaśminowca, ciętego już dwa razy i chyba znowu czas go skrócić ;-)
Przegorzan w pełnej krasie, tylko szkoda, że te jego piękne liście zasychają tak szybko i trzeba je usuwać.
Kanny, Wyoming i Durban będą kwitnąć niebawem
Pierwsze kwiatki na dziwaczkach. Miałam białe i czerwone, a mam żółte!
Jednoroczne hortensje
Krokosmie mają coraz więcej kwiatów
Owocowa ściana ;-)
i wianek ubrany w czosnki.
Bardzo pracowity, ale też bardzo miły dzień. Lubię takie spokojne dni, kiedy nikt i nic nie zakłóca mi radości życia.














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz