Albo pogoda dzisiaj w stolicy ciężka, albo wczorajsze przepracowanie dało o sobie znać, bo z mojej normalnej aktywności dzisiaj niewiele pozostało. Z trudem robiłam codzienne porządki na Młocinach, do tego załamała się podpora pod winogronami i było sporo naprawiania.
Ale co zrobić trzeba zrobiłam stale mając w myślach porównanie pomiędzy obydwoma ogrodami - tu delikatne dopieszczanie szczegółów, tam ciężka orka u podstaw i daleka droga do czegokolwiek ogrodowi podobnego. Nie narzekam, tylko porównuję i wiem, że muszę odwrócić proporcje czasowe - więcej w Borkowie, mniej na Młocinach. Tylko na tę chwilę to nadal niemożliwe.
Na Młocinach cisza i spokój, sroki szaleją, wiewiórki biegają a ja siedzę sobie wśród moich krzaczków i cichutko podglądam te ich harce.
Floksy zaczynają kwitnąć
Iwa po cięciu rośnie niezwykle intensywnie, a te nowe przyrosty maja taki miły różowy kolorek.
Niestety morwy też rosną intensywnie i chyba się poddam - trzy lata z rzędu tnę je by nie rosły na wielkie drzewa, ale to walka z wiatrakami. Chyba w tym roku zostawię je własnemu losowi. Problem w tym, że zacienią mi działkę całkowicie. Cień pożądany, ale w ich cieniu to jest wilgoć, ślimaki i mech. Tak intensywne ulistnienie mają morwy, że tworzą całkowicie nieprzepuszczalny parasol. Także od deszczu.
Morwowa korona
I winobranie będzie też intensywne, ale tu akurat się cieszę, bo to niezwykle pyszne winogrona deserowe. Tych na wino, jak zwykle, mnóstwo także.
Tylko bardzo się boję mączniaka. Ta odmiana co roku choruje. Jak dotąd ani śladu białych nalotów na liściach. Może tym razem nie będzie.








ta ulewa wisiała nad Warszawą od wielu godzin. prognozy, a nawet barometr jej nie przewidział, tylko ludzki organizm to czuje - pewnie na starość, jak mój ale od południa byłam jak senna mucha.
OdpowiedzUsuńNad Śródmieściem leje równo. Co za radość!