poniedziałek, 1 września 2014

Rewolucje ogrodowe


Od poniedziałku jestem w niezwykle bojowym nastroju. Tak to już u mnie jest, że co tydzień wpadam w inne nastroje i czasem jest źle, a czasem jest euforycznie. Jak mi się tydzień zacznie tak jak dzisiaj, to całe siedem dni jest jakaś bajka ;-))))

I odwrotnie, zły, paskudny poniedziałek i już nie mam mocy. Siła naszej podświadomości jest niesamowita.

Ale do rzeczy. Po wystawie i posadzeniu nowych roślin, raptem dwóch, uświadomiłam sobie, że mój ogród już dawno stracił ten nieco rustykalny charakter, stając się po prostu bardzo specyficznym, moim ogrodem. Zobaczyłam też, że wykorzystywane dotąd rozmaite pnie, bale, konary tworzące pewien klimat rabat powoli tracą tu sens. 

O takie jak tutaj


To stare zdjęcie, teraz belka ginie pod zielonym futrem. 

Może też inną przyczyną jest potrzeba wyraźnego oddzielenia tych moich dwóch ogrodów - ten na Młocinach staje się powoli ogrodem, ten na wsi to nadal pieśń przyszłości.

Dzisiaj wykopałam wszystkie, albo niemal wszystkie dekoracje konarowe i razem z sadzonkami hodowanymi od pewnego czasu, wszystko jedzie do Borkowa.



 Największa sadzonka Rokitnika już w samochodzie. 


To jest okaz wykopany ..... od sąsiadów. To nadal 'mój' Rokitnik, tyle że wyrósł za płotem, a raczej za ogrodzeniem z betonowym fundamentem o głębokości około 40 cm. Nie ma barier dla Rokitnika, ale jest zasada - nie cięty, nie jest taki ekspansywny. Mam ich 5 krzewów, tylko ten, który w ramach eksperymentu spróbowałam formować, dał takie silne odrosty.

Dobra wiadomość jest taka, że wykopywanie Rokitnika jest naprawdę łatwe. Dzisiaj w minutę, bez problemu wykopałam te blisko metrowe krzewy.   

Można postawić pytanie po co się tak męczyć z Rokitnikiem? Moja odpowiedź jest prosta - dla mnie jest pięknym krzewem, wprawdzie nie doczekałam się jeszcze kwitnienia, a więc i owoców, ale wiem, że będą. Mam na pewno obie płcie, kiedyś zakwitnie. W trzecim roku, taką mam nadzieję. A taki Rokitnik w stroju pomarańczowym kulek to jest widok, na który warto czekać.

A jesienią wygląda tak


Tak wyglądał u mnie 6 października 2013 roku. Jestem ciekawa, kiedy w tym roku będzie miał takie barwy. 

Poza tym tyle jesieni w ogrodzie...



 i kolorów



A podzielona kilka dni temu Kostrzewa pięknie rośnie. Miałam malutką kępkę, ale rosła w miejscu zbyt ciemnym i wilgotnym, w jej środku pojawiła się pleśń. Wykopałam, podzieliłam na dwie części, wyczyściłam ze wszystkich chorych i starych źdźbeł i oto rośnie ślicznie jak nowa.

  
To oczywiście ta na pierwszym planie, bo na drugim to Trzcinnik Karl Foerster. cięty w lipcu!

A białe płatki to letni śnieg ;-)))))


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz