środa, 3 czerwca 2015

Róże ponad wszystko ;-)

Róże - bo kiedy po czterech dniach nieobecności na Młocinach znalazłam się przed moim ogródeczkiem, zobaczyłam taki widok.



Moje pnące wreszcie się nieco wykazały, a czekałam na to - bagatela - trzy lata !


Nadal pozostaje zagadką, czy to na pewno Flammentantz, bo te moje krzewy kwitną dwa razy, a to nie jest cecha tego gatunku. Zobaczymy, ale ja i tak bardzo lubię pomimo ich niezwykle 'kiczowatej ' urody. No taka jest prawda, że róże zawsze są zbyt pięknie, zbyt czerwone, zbyt doskonałe... Istny kicz, ale chyba powoli zmieniam moje preferencje artystyczne ;-)


Pierwszy zbiór owoców - jagódki kamczackie obrodziły. Jest faktem, że zbieranie ich bez płachty pod krzewami, oznacza jagody z ziemią. Bardzo łatwo opadają.

No i jest kolor piwonii. Niestety ani biały, Baroness Schroeder, ani Red Charm, tylko pospolity 'majtkowy' ;-) Ale i tak się cieszę, bo to moja pierwsza własna piwonia.


 Kwiaty na Hortensji pnącej, cudnie rosnącej


Czarne Rudbekie


 No i takie tam...





Jutro grillowanie z synem, tutaj, na Młocinach, czyli wielkie świętowanie, tylko inaczej ;-)

2 komentarze:

  1. Piękny,świeży i zapewne pachnący ogród. Nie wiedziałam,że są czarne rudbekie!
    Udanego grilowania z synem życzę i miło pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miło że jesteś :-) Ogród oczywiście pachnie, czasem dominują berberysy, potem róże, trawy pachną, ale najbardziej lubię zapach mokrego ogrodu, po deszczu, albo po podlewaniu. Ta Rudbekia nazywa się Black Beauty, ale jej cała uroda będzie widoczna za parę tygodni. Teraz to tylko mały pąk. To nadal jeszcze nowość, ale polecam, bo rośnie pięknie, kwitnie długo, a potem te suche czarne główki długo są ozdobą. Grill był wyjątkowo udany :-) Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń