Grabienie i podlewanie to teraz nieodzowna czynność niemal codziennie. A że nie było mnie na Młocinach od czwartku, po ostatnich wichurach było co sprzątać. Mnóstwo suchych liści, opadłe jabłka i sucha trawa. Wyczesałam dzisiaj z trawnika chyba ze dwa wiadra sianka, ale dzięki temu po dobrym podlaniu zraszaczem (parę metrów sześciennych wody dzisiaj poszło) te suche zółte połacie zaczęły się miejscami zielenić.
Ogólnie ogród w dużo lepszej formie, od kiedy upału saharyjskie należą do przeszłości. Wszystko się odradza, ziemia żyźniejsza.
No to kilka zdjęć odradzającego się ogrodu
Uporządkowałam czosnki, tzn. przycięłam im suche liście i podwiązałam by nie kładły się pod ciężarem główek.
A potem 'polowałam' na trzmiela ;-)
Głogownik wśród liści dławisza. Często go pokazuję, bo bardzo go lubię.
Wprawdzie sporo jabłek opada, ale i tak na drzewkach urodzaj.
Miły dzień i wielka odmiana po sobotnim maratonie w pracy. A od dzisiaj wolne weekendy do drugiej połowy sierpnia. Uczelnia na wakacjach ;-)










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz