To jest odmiana hortensji, poza pnącą, która w pełni odpowiada moim oczekiwaniom. Mnóstwo cudnej zieleni, a kwiaty białe i subtelne. Poza tym sam krzew trwa długo, a jesienią osiąga naprawdę piękne kolory.
Trochę dziur jest, ale obawiałam się w maju, że ślimaki zjedzą liście całkiem.
Czosnki zbielały od słońca i w tej wersji uważam je za bardzo ciekawe.
Pierwsza rudbekia, samosiejka. Inne jeszcze w pąkach.
A tu już deszcz pada. widać też dziurę na rabacie po mojej ukochanej azali i pięciorniku, które padły chyba od słońca.
Kolejny pięciornik też usycha, tylko berberysy mają się dobrze, toteż w planie dosadzenie tu kolejnych, tylko odpornych na słońce. Kórnik, ten z lewej nic sobie ze słońca nie robi, ale ma ochotę na jakąś odmianę Aurea, tylko te akurat słońca nie kochają. Muszę poszukać.
I znowu deszcz mnie wygnał do domu, ale nie tylko nie narzekam, tylko bardzo się cieszę. Wiadomo, jak potrzebny jest ten deszcz.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz