czwartek, 16 lipca 2015

Przygotowania do soboty

Jeszcze na Młocinach, ale sercem i duszą już w Borkowie! 

W sobotę kosimy na wsi, więc rozmaite przygotowania podejmowałam, obok zaplanowanych prac tutaj, na Młocinach. Takie lekkie rozdwojenie ogrodowych miłości ;-)

A zaplanowałam na dzisiaj wyrównanie zielonej dławiszowej ściany. Dławisz jak wiadomo jest rośliną o wielkiej żywotności i wymaga regularnego cięcia. Dwa razy do roku tnę dość mocno od góry i nie jest to ani trudne, ani jakoś specjalnie pracochłonne. Wszelkie zatem legendy o ekspansywności Dławisza okrągłolistnego osobiście polecam między inne bajki ogrodowe włożyć ;-)

A oto moja ściana dzisiaj



Niemal nie widać koszmarnych ekranów akustycznych, a od ścieżki rowerowej to już całkiem jestem odizolowana. Rośnie to 6 krzaczków obu płci, Herkules i Diana, dzięki czemu po niepozornym kwitnieniu są śliczne korale zimą, ozdoba i jagódki dla ptaków.

Ekspansywność dławisza jest nieco trudniejsza do opanowania od strony korzeni. Rabata wzdłuż ogrodzenia z dławiszem nie za bardzo nadaje się do uprawiania tu mało odpornych roślin. Nie dadzą rady. Ale daje radę i to doskonale bluszcz. Rośnie i w górę i po rabacie, wypełniając stopniowo przestrzeń po zabranych stąd roślinach, które nie dawały rady.


Jeszcze próbuję z trawami, ale chyba powoli je też stąd zabiorę. Za wyjątkiem niedźwiedziego futra. Ta trawa da radę wszędzie!


Ciemny zakątek pod morwami i głogami


Ogromna budleja zaraz zakwitnie


Ledwie żywy Clematis Polish Spirit - z powodu upałów ten polski duch z niego uleciał ;-)


I takie działkowe aranżacje. 



A do Borkowa pocięte drewno z dawno ściętych brzoskwiń na sobotnie ognisko po pracy. Zabrane grabie, nożyce, w samochodzie jeszcze pusty kanister na mieszankę do kosy, już się nie mogę doczekać...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz