Zimno aż kąsa. Dziwne to, bo temperatura nie taka niska a ręce grabieją, bez rękawiczek ani rusz.
Ale co tam, jest robota ogrodowa trzeba działać.Wreszcie koniec grabienia liści, a że deszcz nadchodzi porobiłam snopki z włosistej. Inne trawy na razie zostawiam bez wiązania, ale Frosted Curls z mojego doświadczenia źle znosi takie jesienne szarugi.
Wytrzepałam też skutecznie moje Szmaragdy. Zebrałam 3 spore wiadra tego suszu ze środka tujek. Teraz wyglądają jakby odmłodzone, chociaż i tak były w świetnej kondycji. Po deszczu natomiast, te suche gałązki w środku to ryzyko chorób grzybowych.
Azalia czerwienieje.
Dębolistna w kolejnej odsłonie
A Głogownik znowu dostaje czerwonych kropek
Jeszcze tylko kompost rozrzucić po rabatach i właściwie to by już był koniec prac na ten rok.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz