piątek, 6 listopada 2015

Zimnica, brrr...

Zimno aż kąsa. Dziwne to, bo temperatura nie taka niska a ręce grabieją, bez rękawiczek ani rusz.

Ale co tam, jest robota ogrodowa trzeba działać.Wreszcie koniec grabienia liści, a że deszcz nadchodzi porobiłam snopki z włosistej. Inne trawy na razie zostawiam bez wiązania, ale Frosted Curls z mojego doświadczenia źle znosi takie jesienne szarugi.



Wytrzepałam też skutecznie moje Szmaragdy. Zebrałam 3 spore wiadra tego suszu ze środka tujek. Teraz wyglądają jakby odmłodzone, chociaż i tak były w świetnej kondycji. Po deszczu natomiast, te suche gałązki w środku to ryzyko chorób grzybowych.


Azalia czerwienieje.


Dębolistna w kolejnej odsłonie


A Głogownik znowu dostaje czerwonych kropek


Jeszcze tylko kompost rozrzucić po rabatach i właściwie to by już był koniec prac na ten rok. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz