Grad nie był ani duży, ani silny, ale jednak był. Dzień też taki gradowy. Uwieczniłam go na moich iglaczkach.
Potem szukałam śladów życia albo jakiejś urody, bo dzień wyjątkowo paskudny.
Juliana zbrązowiała, i te liście są do stracenia. Ten Berberys niby zimozielony, ale jednak dość łatwo przemarza. Drugi, bardziej ukryty ma się znacznie lepiej.
Ubiorek rośnie w najlepsze, a te suche badylki, to hortensja z patyczka. Rośnie już drugi rok, ale na razie słabiutko.
Głogownik też straci trochę listków po zimie.
Azalia jak zwykle.








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz