Basia zapytała mnie o trwałość pierwiosnków, które pokazywałam ostatnio jako kupione w miejsce pączków w tłusty czwartek. Te jeszcze nadal rosną w domu, ale podobnie było w ubiegłym roku, kiedy kupione w markecie w marcu posadziłam do ziemi. Oto ich zdjęciowa historia, a raczej historyjka ;-)
Tak wyglądały w marcu 2015
I do końca kwietnia
A potem jeszcze w grudniu 2105 roku ;-)
To jak sądzę jest pierwiosnek bezłodygowy, odmiana ogrodowa. Liście mu dość szybko marnieją, ale ja usuwam je regularnie i jakoś to wygląda. Zapewne najlepiej wyglądają w sporej grupie i dlatego w tym roku dosadzę ich więcej.











Rzeczywiście całkiem nieźle radzą sobie. Ja nie miałam tyle szczęścia. Postawiłam na inne odmiany i tak od kilku lat są 'samowystarczalne. :P
OdpowiedzUsuńChyba nie ma roślin samowystarczalnych i za to je lubię. Bo lubię coś przy roślinach robić, skubać je, czyścić, wiadomo podlewać, glebę im użyźniać, chociaż z tym u mnie słabo. Bez chemii jednak roślinom trudniej, ale nie mam zamiaru zacząć stosować sztucznych dokarmiaczy. To i moje rośliny małe, a niektóre giną.
OdpowiedzUsuńNo i gdzie ta wiosna?