Kolor żółty to zdecydowanie nie jest mój kolor, ale jakoś tak wyszło, że na dzisiaj ogródeczek wszędzie ma coś żółtego ;-) Sama sadziłam, więc powinnam być przygotowana!
Zacznę od Wiciokrzewu zaostrzonego. Posadziłam go by zarósł paskudny słup. Mission accomplished ;-)
Liliowce Stella d'Oro, wiadomo - są żółte
Nadal obficie kwitnie Wiesiołek
Rozkwitła bogato Tojeść kropkowana Aleksander
A lilie nn tuż tuż i też żółte
Trojeść bulwiasta w żółtych pąkach, ale jak się rozwinie to będzie pomarańcz
Są też inne kolory!
Jest niebieski. Lawenda wymarzła, ścięłam ja przy ziemi z zamiarem wykopania, bo to już 4-letnie krzewinki, a ona pokazała co potrafi.
O czerwieni moich róż...
i krwawników (Achillea Red Velvet)też muszę wspomnieć
A! I jeszcze ta czerwień.
Wychodzi na to, że mam ogród żółto-czerwony. Ale jak rozkwitną łany przetacznika Christa, to dopiero będzie kolorowo :-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz