poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Przygotowania


Wiadomo! MAJÓWKA!

Każdy stara się przetrwać jak najlepiej te wolne dni, ja mam prosty wybór. Przygotować Ogród Mały, czyli Młociny do wyjazdu do Ogrodu Wielkiego, czyli do Borkowa.

Mały, Wielki. Wszystko kwestia proporcji i naszych małych i wielkich możliwości. Ja mam 185 metrów i 1200 metrów i ta skala czyni Borków Ogrodem Wielkim. I tak już zostanie ;-)

Niedziela zawodowa, więc dzisiaj poniedziałek pełen werwy, planów, list zakupowych, list 'to do' , jeżdżenia po sklepach, centrach ogrodowych, no .....

OMG! No jadę na 3 dni do WIELKIEGO :-)

1. Ładowarka samochodowa kupiona - bateria zdycha po 24 h, więc wobec braku prądu na wsi, to jedyne rozwiązanie.
2. Rośliny na nową rabatę w Wielkim kupione - no tylko trochę, bo tam trzeba ze sto :-(
3. Rośliny w dziurę po lawendzie do Małego kupione
4. Drewno, podpałka, food....

Ford transportowy czeka na jutro rano, dzisiaj relaks po podlewaniu i strzyżeniu Małego.

A tu jak zawsze oczy mi się śmieją do tych zieloności. 

Berberysowy mix.


Żurawka obsydian wychyla się spoza bodziszków


Wszystkie inne wilczomlecze sadzone z troską i zachwytem niestety zniknęły. Ten co roku powraca i tak go lubię :-) Złocisty! Polecam.




Te czerwone kwiaty to na azalii. Miałam ją właśnie wykopać, bo sucha i brzydka... A bodziszki - no Ewo, co ja mam napisać ;-) Cudna roślina.


Ubiorek wiecznie zielony i Trzykrotka wirginijska to moje rośliny na 200% . Zawsze wracają, zawsze są, zawsze cudne. Teraz przenoszę trzykrotkę do Wielkiego, ciekawa jestem jak będzie. 


Mój znak rozpoznawczy ;-) Drewniana ścieżka w swojej berberysowo-pęcherznicowej oprawie.




A tu nowe łubiny. Ostatnio posadzone jakoś dwa lata temu padły po inwazji ślimaków. W tym roku znowu ich mnóstwo. Zobaczymy. 


A tu transport moich młocińskich pewniaków ;-) 



Jutro mega sadzenie i trzy dni w miejscu, które jest moje w każdym calu, gdzie wszystko tworzyłam od podstaw sama, własnymi łapkami ;-)

Młociny podlane, zadbane, gotowe na rozstanie na te 3 dni. 
  


2 komentarze:

  1. Jest piękny majowy wieczór gdy to piszę i wyobrażam sobie jak siedzisz na werandzie Borkowego domku po dniu pełnym pracy / relaksu (niepotrzebne skreślić :) , może nawet z lampką wina i chłoniesz ostatnie chwile pełni księżyca, która dzisiaj pachnie bzem i dzikimi jabłoniami w oddali :)
    Pozdrawiam majówkowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie to opisałaś. I w dodatku tak, jak byś tam była ;-)Tylko zapachy inne, raczej zapach ziemi, mokrej łąki kwietnej, a wszystko osnute dymem z ognisk. Miłego weekendu.
      Aha, musiałam zablokować komentarze na BB - mam inwazję paskudnego spamu :-( Tzn, są obecnie do publikacji po zaakceptowaniu. Przepraszam.

      Usuń