Pada, leje, oberwanie chmury - niech będzie. Moja radość z tej wody z nieba jest trudna do opisania. Bardzo mi zbrzydła ta susza i ta spieczona na pył ziemia.
Czasem deszcz jest najlepszym prezentem!
Kiedy kompletnie przemoczona wracałam z Młocin do domu spotkałam znajomego ogrodnika. Szedł w deszczu - tak jak ja - bez parasola.
'Czekaliśmy na ten deszcz' - zawołał radośnie.
Widać było, że - tak jak ja - dostał właśnie wspaniały prezent od natury ;-)
I to była wspaniała odmiana dnia, który zaczął się paskudnie. 6 rano pobudka i przygotowania do wizyty w sądzie. Nie moja sprawa, dawno zapomniana, jakieś pieniackie sprawy obcych mi ludzi, ale każdy może nas wezwać, a brak stawiennictwa oznacza problemy. Do tego sąd daleko, poza Warszawą, kilometry w korkach, już myślałam, że to całkiem stracony dzień.
Po zakończeniu wypraw sądowych i czarnych chmurach na nieboskłonie, miałam pokusę pozostania w domu z planem na trochę lenistwa wreszcie.
Ja i lenistwo? ;-))))
Pojechałam na Młociny.
I dobrze! Skosiłam, wyrwałam chwasty, przycięłam co tylko było do przycięcia, podlałam (sic!), dostałam sadzonki do Borkowa od sąsiadki.... i wtedy się zaczęło lanie wody z nieba.
I cudnie!
Teraz ja w ciepłym domu sobie piszę i piję wino, a ogródeczek pije wodę.
Wodę też piję, ale dzisiaj uznałam, że deszcz zasługuje by go oblać ;-))))
A tak wygląda 'mokry' ogródeczek, podczas gdy zdjęcia są robione z jednej możliwej perspektywy, czyli z domku.
Piwonia co miała być biała, chyba nie będzie, ale i tak sukces, bo zakwita po 3 latach od posadzenia.
Zoom 'przez świerka' ;-)
Moja ulubiona ściana 'wszystkiego'
Mam rośliny do Borkowa, czekam na rośliny do Borkowa - jak będą razem pojadę do Borkowa. Jutro albo w piątek.
Tam też chyba pada?
Pada i u nas więc o Borków bym się nie bała ;)
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podoba "oblewanie deszczu" :) :)
Cudna okazja - wspaniałe podejście :)
Nadal pada :-)
UsuńJa hedonistka jestem, kocham życie, lubię wino i uważam, że umiejętność picia wina to wielka wartość dodana ;-)