Winogron - podobnie jak jabłek- urodzaj wielki.
Gdyby nie komary wizyty na Młocinach byłyby przyjemnością, bo tam pracy niewiele. Zgrabić liście, zebrać jabłka, ściąć przekwitłe róże i tyle.
Róże rosną jak szalone i kwitną, pąków jeszcze mnóstwo. Susza i upał całkiem im nie przeszkadzają.
Rabatka pod różami też daje radę. Sporo tu cienia.
Tak, czy inaczej stracone lato jak dla mnie. Czekam końca upałów, może we wrześniu będzie można cieszyć się ogrodami bardziej niż teraz.
Przez te upały dla mnie to lato również stracone. Miałam porządkować irysy, przesadzać piwonie i nie robię nic. A na dodatek gałąź brzoskwini się złamała. Nawet podparcie niewiele pomogło. Klęska urodzaju! :P
OdpowiedzUsuńRozsadek nakazuje ograniczać wysiłek, nie ma wyjścia. W klimacie o tych temperaturach tryb życia jest zupełnie inny niż nasz, tylko ciężko się przestawić na to spowolnienie, poza tym żal czasu straconego.
UsuńMoja brzoskwinia też podparta, ale tylko czekam czy przetrwa. Stare drzewko, a owoców setki. Może się uda, bo chociaż to stara odmiana, to brzoskwinie całkiem niezłe.
Oj, nie umiałabym powiedzieć - stracone lato - jest przecież pięknie!
OdpowiedzUsuńMagdaleno dziękuję :-)
UsuńStracone bo prawie nic tu nie zdołałam zrobić, tylko podtrzymywanie stanu ogrodu, wiele miejsc wygląda nieciekawie, a przecież to moja 'bombonierka' zawsze była. Odjeżdżam z Młocin bez tego zadowolenia - oto ogródeczek dopieszczony w każdym kątku :-( Jest tak sobie jedynie.
Rozumiem. Piękne spojrzenie - "ogród to moja bombonierka" - zachwyciłam się :)
Usuń