Dzisiaj nie zabrałam aparatu, bo cztery dni temu mając aparat nie zrobiłam żadnego zdjęcia. W sumie nie ma co uwieczniać, ogród trwa przez to upalne lato, ale do zachwytu daleko. No i dzisiaj po tych ostatnich ulewach ogródeczek pokazał rogi ;-) Śliczny się zrobił taki, floksy, hortensje, sadźce, rozchodniki, nawet białe jeżówki jako tako!
A to niespodzianka. Pojechałam tylko posprzątać jabłka z trawnika i zgrabić liście. No to musiałam zrobić zdjęcia telefonem, a tego nie lubię. Nie wiem, czy widać różnicę, bo w sumie to ja robię marne zdjęcia - o jeżówki całkiem nieostre ;-)
Poza tym nawet te słoneczne i wypalone wyspy też jakoś wyglądają
Wiosenne nabytki trzmielin wyjątkowo udane
Mój szalony wiciokrzew!
Marmolada!
Jabłka zebrane. Zgniłki do wyrzucenia. Nie jestem w stanie przekompostować tego na tych 185 mkw. W Warszawie nie ma punktu zbioru 'zielonek'.
Zdrowe jabłka zebrane z trawnika rozdaję. Ile można mieć przetworów?
Jutro praca, w środę udaję, że mnie nie ma. Stolica zablokowana, moja droga wyjazdowa do Borkowa pełna będzie czołgów i wojska, a objazdami jeździć nie mam ochoty. Poza tym to jednak święto w wielu wymiarach, słupów wbijać nie będę.
Środa będzie filmowa, za to czwartek borkowy!












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz