Pierwsze wrażenie po 7 dniach :-(
Zasuszony ogród, liściowy śmietnik, byliny do rozstania, teraz to już tylko sprzątać, sprzątać, sprzątać.
No i nadal ta masa owoców, jabłka, gruszki, winogrona. Znowu skrzynki wszystkiego, grabienie przez parę godzin, wycinanie suchych liści ... niby takie nieciekawe, rutynowe działania, ale przecież coś tam oczy cieszy ;-)
Bo kolory jesieni nie mają sobie równych! Może brak im soczystości, ale są i są cudne.
Trzmielina oskrzydlona nie zawodzi.
Pęcherznice polecam na każde zło ;-) Nic im nie straszne.
Tylko winobluszcz, ale te kolory i zębate liście
Berberysy zostawiam bez komentarza. Mam ich mnóstwo i powoli sadzę je też w Borkowie, ale tam im za mokro. Muszę coś wymyślić.
Julep mint chorował, a teraz zieleń jak mięta.
Nawet hortensje jeszcze jakoś ciągną.
Już nawet nie podlewam, jesiennie, wkrótce będzie jak w listopadzie. Oby chociaż deszcz był.









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz