Wizyta, bo odwiedzam Młociny, ale już tam nie jeżdżę regularnie by dbać o ogród. Ogrodem zajmuje się syn, a ja doradzam, pomagam, dzielę się wiedzą nabytą przez te lata ogrodowania. A syn chętnie pyta, uczy się i robi fajne rzeczy, których ja na pewno bym nie zrobiła.
Zebrał wszystkie winogrona i przekazał freeganom. Ja w tym roku zupełnie nie miałam ochoty przerabiać tego owocowego bogactwa i przyznam szczerze, byłam gotowa wyrzucić na kompost :-(
Oto jego zbiory, które powędrowały do chętnych.
Ja dzisiaj przywiozłam wrzosy, zaczęłam ustawiać jesienne dekoracje, pozbierałam liście, pozachwycałam się kolorami.
No bo jest kolorowo!
Wszystkie te krzewy nie wymagają właściwie żadnej pracy. Ja je czasem nieco przycinam, ale nie wszystkie i tylko po to, by np. dało się przejść.
A jesienne dekoracje ;-)
Może syn coś doda ;-)
Rozchodniki i wrzosy, jakże jesiennie, ale nie lubię ani astrów, ani chryzantem. Myślę, że to zresztą łatwiejszy wybór, bo rozchodniki to chyba najłatwiejsze w uprawie rośliny.
Przepiękny dzień na naszych Młocinach.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz