Obrazki moje, ale porządki syna. W tym roku grabienie liści, czyszczenie rabatek, czyszczenie tujek wykonane beze mnie ;-)
Pojechałam dzisiaj na rekonesans, a dzień był ładny, słoneczny, ale bardzo zimny. Trochę jeszcze posprzątałam jakieś nawiane liście, wycięłam bardzo już brzydkie liście piwonii i trojeści, zmarzłam i tyle ;-)
Ostatnie kolory jesieni. Po najbliższych przymrozkach będzie już całkiem pusto.
Berberysy
Ogniki, krzewuszka i całkiem już brązowy clematis. To Polish Spirit, tnę go na 35 cm nad ziemią na wiosnę.
Kaliny koralowe sypią liśćmi, ale jeszcze są.
Niedźwiedzie futro już tylko w donicy. Z rabat usunięte, bo trudno utrzymać go tam w ładnej formie.
Na pierwszym planie forsycje, nadal bardzo liściaste ;-)
Trawnik bardzo brzydki. Na wiosnę czeka mnie sporo pracy, by jakoś go odnowić. Za to tuje wyczyszczone pięknie przez syna wyglądają doskonale.
I wiadomo! Rozchodniki jesienią to jest to.
Dzisiaj nawet nadchodzący listopad niestraszny. Bardzo mi się podoba ta ogrodowa wspólnota ;-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz