poniedziałek, 6 lipca 2020

Lipcowe Młociny


Nie jest tak, że nie pilnuję ogródeczka. Jestem tu jak tylko mogę, zwykle raz w tygodniu, tylko ja już powoli przestaję pisać. W ogóle. Nie mam już jakoś motywacji, ani potrzeby, robię zdjęcia, mam je dla siebie, ale blogowanie to chyba już przeszłość. Każda forma kiedyś się wyczerpuje.
Blog na razie zostaje, jeszcze nie wiem jak to będzie dalej :-)

A wczoraj zdumiały mnie rozmiarami hortensje



Kwiatów jest mnóstwo, a niektóre mają średnicę ok. 30 centymetrów. Kilka musiałam podwiązać, bo ciężar tych cudów przygiął je do ziemi.


Bulwiasta nie zawodzi. Przy najbliższej wizycie w Borkowie wykopuję trojeści bulwiaste z bagna ;-) i przywożę na Młociny. Przeceniłam warunki na wsi. Jednak bagno zawsze zostanie bagnem, nawet jak okresowo się wysuszy.



Polish Spirit kwitnie, ale marniutko. chyba za późno pocięłam clematisy.


Hosty wszystkie i w każdym miejscu okazałe. Te ubrudzone morwami ;-) 


Żal mi, ale chyba będę musiała okiełznać ognika



Ogródeczek to busz, ale bez przesady. To nie katastrofa jak w Borkowie. Czekam na wakacje, by to wszystko opanować.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz