Rok temu z typowym dla mnie hurra optymizmem ogłosiłam pokoleniową zmianę i nawet uwierzyłam w to przejęcie ogródeczka przez mojego syna. Zapewne dlatego, że bardzo bym tego chciała, ale życie jak zawsze potoczyło się inaczej. Syn wyemigrował ostatecznie z Polski, a ogródeczek przecież wymaga opieki. Albo rozstania. No ale na to nigdy się nie zdobędę i tak wróciłam do 'oblatywania' dwóch ogrodów oraz dzielenia czasu między domem, pracą i co tam jeszcze po drodze się pojawi.
Teraz staram się głównie jednak być na wsi, są wakacje, tam poza tym jest najwięcej do zrobienia. Dzisiaj jednak Młociny, gdzie bardzo zielono pomimo suszy, mnóstwo cienia i ogrom spokoju.
Hortensje zielenieją ;-)
A żurawka Marmalade najwyraźniej zmienia barwy.
Na Młocinach jesieni jeszcze nie widać, tak bardzo jak w Borkowie. Liście wprawdzie się sypią, ale zieleń dominuje. Na wsi raczej coraz bardziej żółto i sucho.
Posprzątałam, podlałam, wracam na wieś.












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz