sobota, 15 kwietnia 2017

W słońcu ! na Młocinach


Parę godzin słońca. Aż trudno uwierzyć, ale było :-)

Nacieszyłam się wiosennymi widokami, uwieczniłam fotograficznie kolejny wiosenny dzień na Młocinach i z koszem gałązek wróciłam świętować.


A ogród tak kolorowy, jak nie mój ;-)










Wszystko rośnie






Jedna róż pnących odbija od korzeni. Inne jeszcze nie, ale daję im czas.


Ogólnie zielono





WESOŁYCH ! 😊😊




wtorek, 11 kwietnia 2017

Tylko zdjęcia



... bo opis jest tutaj.

Blogi mi się pomieszały ;-)













Jutro jeśli tylko nie będzie padać, jadę kosić trawę.

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Bardzo dziwny kwiecień


Trochę w biegu, bo po pracy wpadłam na Młociny dokończyć cięcie zmarzniętych róż. Egzekucja zakończona, a szansa na ich odbicie minimalna. Tak to oceniam na teraz, ale może się zdziwię. Oby.

Poza tym to moja obserwacja - jeszcze nie widziałam takiego kwietnia. Wszystko rośnie w tym samym czasie. Primule obok przetaczników, sasanki i krwawnika, wszystkie krzewy w zielonych liściach, nawet Red Baron zielenieje!  Są zielone kępy jeżówek, floksów, bordowieją tawułki Astilbe a obok tulipany w pąkach. Do tego wszystkie, nawet te najstarsze maja pąki, chociaż rok temu były same liście.  

No trochę wariactwo, ale za to jest tak ładnie, zielono! Nie miałam aparatu, tylko kilka fotek z komórki. 







Jutro Borków.

Więcej z Młocin już w środę :-)

środa, 29 marca 2017

13 tydzień roku :-)

Po wczorajszej rozpaczy w Borkowie, dzisiaj szukałam ukojenia na Młocinach.

Kiedy jednak podjechałam pod bramę ogrodu i zobaczyłam taki widok


pomyślałam przez moment, że może być jeszcze gorzej. Na szczęście okazało się, że nasz ogród gra w filmie, a straż też. Nic się nie paliło poza ogniskiem obok mojej działki i to całkiem legalnie, bo ogród - do potrzeb filmu - miał być zasnuty dymem.

No to był i była to super okazja,  by spalić wycięte na jesieni rokitniki, oczyścić co się da i pozbyć bez konieczności targania worów ze śmieciem.



Oczyściłam clematisa Paul Farges - jego się w zasadzie nie tnie, ale cięcie oczyszczające zawsze jest potrzebne. Poza tym wlazł mi na bez, a tego nie lubię, bo ten krzew bzu to stara odmiana i kwitnie zabójczo. A tu jego pąki


Listki na pomarszczonej 


i na pęcherznicy, ale tylko na Luteus, te ciemne jeszcze daleko


Wszystkie berberysy w czerwonych oczkach


Wielkanoc blisko ;-)


A tu kolejna niespodzianka od strony sąsiada. Strasznie niesympatyczny typ, do tego utrzymuje wieczny bałagan, bo stale buduje i rozbudowuje dom, jakby to była działka budowlana, a nie działka w ROD. Płot też nielegalny, bo pomiędzy działkami nie wolno grodzić wyżej niż 1 m i to nie takimi zaporami. Ja jednak wolę ten płot, niż patrzeć na te cegły składy, folie...


I niestety jeszcze jedna niespodzianka. Róże pnące wymarzły do kopczyka. Wszystkie! A były takie cudne. To już chwilowo wspomnienie


A potem lunęło. Nie zdążyłam wyciąć wszystkich róż, a nie jest to łatwe zadanie, bo kolczaste są bardzo, a te najstarsze mają bardzo grube odnogi. Wierzę, że odrosną. 


wtorek, 21 marca 2017

Wreszcie się coś dzieje!


Jeszcze dzisiaj rano narzekałam na brak wiosny, na ogrodowy zastój, a patrząc na poranne prognozy nie miałam zbyt wielkiej nadziei na naprawdę aktywny dzień.

A tu niespodzianka!

Zamiast deszczu i chmur, słońce, ciepło. Na Młocinach wielkie prace ogrodowe, a w Borkowie roboty drogowe rozpoczęte.  Wreszcie! 

Jutro miałam w planach prace w Borkowie, ale mam zakaz zbliżania się do działki ;-) Pan Karol, mój frontman od prac drogowych zadzwonił wieczorem i przedstawił raczej czarny obraz stanu rzeczy. Zaczęli prace rano, zwieźli gruz ceglany, ale przy dalszych pracach się zakopali, bo zbyt mokro. W efekcie - wg Pana Karola - okolice mojej działki to obraz tak straszny, że lepiej żebym tego nie oglądała i przyjechała na gotowe. Mam dostać zdjęcia i sygnał, że mogę przyjeżdżać.  

Dygresja Borkowska, już wracam na Młociny.

Sprzątałam, sprzątałam, grabiłam, grabiłam, cięłam....
Trzy wory śmiecia, ale ogródeczek na Młocinach już pięknieje. 

Zacznę od tego dziwoląga :-)


Nie miał gdzie wyrosnąć? :-)

Rabatki czyściutkie, tylko czas się zabrać za wyrównanie tych strzępiatych krawędzi.



Clematis przycięty. To Polish Spirit. Kocha cięcie, dzięki temu cudnie kwitnie w sezonie.


No i pełno nowego życia. Tu Serduszka


Przetaczniki w każdej kępie takie aktywne


Bardzo lubię te pąki na Rokitniku


A tu niespodzianka. Ice Dance, której całą kolonię straciłam w ubiegłym roku odżyła w jednej kępce :-) 


Na tym etapie mogę śmiało stwierdzić, że po tej dość ostrej zimie nie mam żadnych strat. Wszystko budzi się do życia. W ubiegłym roku pogrom wszystkich traw, budlei, a przecież to nie była ostra zima.

Jutro zatem wracam na Młociny. Dzisiaj harowałam jak wół, bo w planach na jutro był Borków, no ale skoro mam zakaz...




piątek, 17 marca 2017

Skorzystałam !


Udało się!

Trafiłam na 'pogodowe okienko' i w słońcu, cieple pracowałam 4 godziny w ogrodzie. Marzec nas niestety nie rozpieszcza w tym roku w sensie ogrodowym, bo ciągle dość zimno i właściwie ogrody nadal śpią. Poza początkowym kiełkowaniem wszystkiego w pierwszych dniach marca, potem wszystko zamarło.

A teraz śnieg z deszczem tłucze o szyby :-(

Za to są krokusy. Wprawdzie bardzo małe, mniej liczne niż rok temu, no ale są !


Trzcinniki jak zwykle za późno przycięte, ale im nic nie zaszkodzi. Zaraz będzie cudna zielona kępa. Po ścięciu chochoła wydobyłam z kępy trzcinnika srocze zasoby w postaci wielu orzechów pochowanych wśród traw. No ale teraz z głodu nie umrą.


I te zielone kły! Co też w tym roku wyrośnie, a co nie ?



Trawnik paskudny jeszcze. Grabienie to teraz podstawa, by usunąć sianko, śmiecie, dotlenić. Wcale nie jestem zwolenniczka wertykulacji. Reklamowana przez firmy ogrodnicze, ale można to zastąpić - wprawdzie bardzo ciężką pracą - ale zwykłym grabieniem. Dzisiaj kolejne wory sianka, śmieci, ale ogród nadal smętnie wygląda. 

I ogród i ja czekamy na słońce i ciepło.