czwartek, 26 października 2017

Uroda jesiennego bałaganu


Zwykle najpierw sprzątam, a dopiero potem uwieczniam rozmaite zakątki ogródeczka. Jakoś tak pokazywać ten jesienny rozgardiasz wydawało mi się niedopuszczalne. To jakby bałagan w domu pokazać ;-)  

A ja kocham porządek, sądzę, że nawet za bardzo. Moje biurko zawsze, od lat, w każdej pracy to pusty blat z porządnie ułożonymi folderami... 

No tak, pedantka :-(  

Dzisiaj zatem pokazuję bałagan w ogródeczku, bowiem dzisiaj nawet mnie zachwycił ten jesienny wysyp trawnikowych, liściastych dywanów.

Dodam, ze kocham 'szurać' liśćmi w parkach, a kiedyś, za młodu, w przypływie szaleństwa zorganizowałam liściaste party. Razem z moją współlokatorką z londyńskich czasów przyniosłyśmy do naszego flatu na Queen's Gate Terrace kilka worków liści z Hyde Parku i wysypałyśmy je na podłogę. To było naprawdę szalone party ;-)

No ale wtedy miałam 22 lata.

Wracając do bałaganu ;-) urody jesieni i kolorów moje dzisiejsze zdjęcia
























6 worów liści ! Z samej morwy tylko 3. Ale kocham liście, bo dzieki nim jesień jest tak kolorowa.

piątek, 6 października 2017

Znowu o kolorach


No znowu, bo nie pamiętam kiedy mój ogródeczek tak się mienił barwami, jak w tym roku. Soczystość zieleni daje wspaniałe tło, a przebarwienia są w tym roku po prostu zjawiskowe.

Zanim jednak mogłam uwiecznić te barwy, musiałam długie godziny grabić i grabić, i sprzątać... Ale to teraz główne prace ogrodowe. Nawet już kosić nie trzeba, trawa przestała rosnąć, a cały ogród właściwie się nie zmienia i nie wymaga żadnej innej pracy.

I jeszcze ta pogoda dzisiaj - całkowicie niespodziewanie ciepły i pełen słońca dzień!














piątek, 22 września 2017

Kolory jesieni


Banalnie, ale pomimo pogody ogród nasycony wilgocią wygląda wspaniale.

Trawy wprawdzie nie sposób skosić, jednak po zgrabieniu liści i wycięciu paru brzydkich bylin ogródeczek zachwyca (mnie !) i jak stary przyjaciel sprawdza się gdy czasu brak, a pogoda nie sprzyja. 












Nie mam siły pisać, od wielu dni pracuje codziennie po zbyt wiele godzin, nie muszę, to raczej poczucie zobowiązania, pomocy innym, poczucie odpowiedzialności. Poza tym już wkrótce znowu wszystko wróci do normy. 

Te dzisiejsze parę godzin w ukochanym ogródeczku dodało mi sił. Dało też satysfakcję, że jestem w stanie zgrać w czasie tak wiele rzeczy naraz. Niczego nie zaniedbuję.

A może tylko tak mi się wydaje ?  

środa, 6 września 2017

Bardzo kolorowy wrzesień


Ogródeczek zaskoczył mnie dzisiaj 'kolorowością' ;-)  Dzień szarawy, rano deszczowy, a na Młocinach bez zmian, tylko barwy jakby intensywniejsze. 

Jagody Kaliny



Rozchodnik Aubergine pod Juką


Sadziec plamisty Atropurpureum i Baby Joe, ten mniejszy


Pigwowiec Sargentii 'obwieszony' owocami ;-) Rok temu były 3 sztuki, teraz jest kilkanaście. Rośnie już u mnie chyba 3 lata, przesadzany bo rósł marnie, teraz chyba już jest lepiej, chociaż rośnie powolutku.



Imperata w tym roku także bardziej okazała, ale nie jest to rozrost pokazowy.



I moja pęcherznicowa ściana, która bardzo lubię. Porobiłam masę sadzonek po ostatnim cięciu, wszystkie rosną, będzie coraz więcej pęcherznic w Borkowie.


Nie byłam na wystawie Zieleń to Życie bo inne sprawy okazały się pilniejsze, ale sądząc po przeczytanych dotąd recenzjach wystawy i obejrzeniu zdjęć, myślę że los oszczędził mi wielkiego rozczarowania. Wygląda na to, że formuła wystawy się wyczerpała i wymaga nowych koncepcji wystawienniczych.

Nie kupiłam zatem nowych roślin do Borkowa, ale nakopałam sadzonek Rudbekii u sąsiadki na Młocinach, do tego zamówiłam rozmaite krzewy i drzewa, będę sadzić w następnym tygodniu. Wrzesień do listopada to moja ulubiona pora nowych nasadzeń.