czwartek, 12 czerwca 2014

Jesień w czerwcu?

Wiem, żarty, ale jak dzisiaj zobaczyłam trawnik zasłany żółtymi liśćmi, a po zgrabieniu było tych śmieci parę wiader, to można by mieć wątpliwości, czy to wrzesień, czy czerwiec.

Może to susza, a może wbrew temu, że co roku powtarzają się niezmiennie cztery pory roku, to jednak w każdym roku są one inne, inaczej przebiega wegetacja roślin, wcześniej, albo później zakwitają nasze ulubione kwiaty, w ogrodzie nigdy nie jest nudno!

A zatem najpierw sprzątanie, bo nic tak mi nie psuje widoku mojego ogrodu, jak opadłe liście, owoce - a tych spadających z jabłonki i gruszy jest po prostu bez liku - opadłe kwiaty, po prostu śmietnik, ale choć jest on naturalny, to jednak kompostować go będę nie na trawniku i rabatach, ale w kompostowniku. A zatem mozolne zbieranie tego wszystkiego.

Potem intensywne podlewanie, bo ziemia jak kamień i już można cieszyć się ogrodem. 

No można by, gdyby nie komary! 
Gryzą niemiłosiernie pomimo tej suszy, a nad stawem, gdzie bagna i mokradła, ani jednej sztuki nie widziałam.

Tak czy inaczej nowe obrazki, bo właśnie zaczęły kwitnąć Gailardie i Dzwonek skupiony




Dzwonek już trzeci sezon, gailardia drugi.

A tu rabata ze wszystkim.


Na pierwszym planie Miskant Gnome, góruje nadal Wiesiołek, ale już Firletka czerwono kwitnie, a masa  czerwonego Krwawnika cała w pąkach. A między tym wszystkim masa główek czosnkowych, w tym tego kudłatego, Hair.



Trawy. Zebrinus zaczyna pokazywać paseczki, w tle Sadziec.



Nowy nabytek Sparkler pokazuje swoje palmowe wiechetki, w tle Imperata.


I jeszcze raz kwiaty.

Liliowce, nadal tylko Stella kwitnie


Resztki Jaśminowca zżartego przez mszyce.
 

I bogactwo Clematisa Paul  Farges


wtorek, 10 czerwca 2014

Tylko obrazki


Kwiat Rodgersji kasztanowcolistnej.



Rudbekia Black Beauty




Po prostu... ;-)







poniedziałek, 9 czerwca 2014

Po prostu lubię życie

No bo jak go nie lubić? Wspaniałe trzy dni w pracy, ogród wprawdzie z 'dobiegu', ale skutecznie, pogoda cudna, wszystko wydaje się takie wspaniałe... no jestem w dzikim zachwycie.

Dzisiaj po pracy szybka zmiana strojów z oficjalnego na działkowy i do koszenia. Na Młocinach oczywiście, bo w Borkowie to ja kosić chyba nigdy nie będę. Do tego mam jakiegoś pecha z ta kosiarką w tym roku - najpierw pociete kable, potem porażenie prądem, potem zaklinowane ostrza, a dzisiaj ostrza złapały fragment moje drewnianej ścieżki i... ostrze się skrzywiło. Zanim się zorientowałam kawałek trawnika był poszarpany.
No cóż wyprostowałam ostrze ;-) i skosiłam trawnik już bez sensacji.

A co nowego na Młocinach?

Wiesiołek żółty intensywnie



Przetacznik popielaty cudnie fioletowy


Fiolety czosnków


i ich gąszcz jeszcze bez kwitnienia


Wietlica samicza



Hosta gigant od Annabelle


Dzika róża prześwietlona słońcem, w tle tawułka


Biała Astilbe już kwitnie, różowa czeka.


I pierwsza jeżówka - inne jeszcze w pąkach, a biała jest. Pasuje mi niezwykle do mojego frontowego ogródka, bo tam biały clematis Paul Farges i biała hortensja pnąca.

 

sobota, 7 czerwca 2014

Kwiaty witają mnie z daleka

Od środy nie byłam na Młocinach. Czwartek i piątek intensywna egzystencja w Borkowie, dzisiaj od rana w pracy, lodówka pusta, więc w planie zakupy po pracy, ale tak silnie potrzebowałam zobaczyć moje rośliny, że nie zważając na nic pojechałam do mojego ogrodu.

Ten widok od razu wynagrodził mi brak jedzenia od 12 godzin i ogólne zmęczenie po ostatnich wyczynach na wsi.


Tak wygląda połowa mojego ogrodzenia. Paul Farges po dwóch latach pokazuje na co go stać.


Pień śliwy, który dla niego zostawiłam zaczyna spełniać swoją rolę i nie mam wątpliwości, że do końca lata zniknie pod tym clematisowym gąszczem. Tu UWAGA - nie należy się zniechęcać do tego clematisa. Pierwsze dwa lata niemal go nie widać, ale w trzecim roku pokazuje co potrafi.


Jeszcze nie jest obsypany całkiem tym białym kwieciem, ale Summer Snow to zasłużona nazwa. Do tego w tym roku, te jego białe kwiaty są dużo większe, jak zresztą wszystko w moim ogrodzie. Nie mogę uwierzyć czasem, że mi się to udało.

Zaraz za progiem kolejny clematis pokazał pierwszy kwiat, też znacznie większy niż w ubiegłym roku.


Pergola zniknęła pod zielonym gąszczem Polish Spirit, a ja czekam na kolejne fiolety, których sądząc po pąkach będzie dla odmiany fioletowy gąszcz.

Zanim jednak doszłam do tego clematisa mogłam też nacieszyć się kwiatami Hortensji pnącej na ogrodzeniu z jednej strony i lawendą pod różami, z drugiej.



A zaraz za furtka Rodgersja cudnie okazała i kwitnąca i Stella d'Oro


Wiciokrzew zaostrzony też nie próżnuje


Róża


Hosty, dwie z kilkunastu



A tu eksperyment! Trzcinnik ścięty tydzień temu, bo wyglądał paskudnie jednak odrasta. A miał iść na kompost ;-)  Przy kamieniach powoli rozrasta się Rycynowiec, czyli Rącznik, wyhodowany z nasionka oczywiście. Jeden z trzech,


Zdjęcia robione dzisiaj zwykłą komórką, nawet nie smartfonem, bo smartfon leży nieużywany. Ekran dotykowy to dla mnie koszmar, a do tego nie używam telefonu do niczego więcej, jak rozmowy i sms-y. Zdjęcia robię Finepixem, po co mi smartfon?

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Ogrody po nocach mi się śnią...

To prawda niestety moje ogrody i działki albo mi się śnią, albo nie dają zasnąć.  Czasem zmęczona niezmiernie idę spać, ale zaraz pojawia się pierwsza myśl... a może by tak wykopać i przesadzić... a może jednak dam radę przekopać i uformować inaczej ten pagórek w Borkowie... i tak godziny mijają, a ja budzę się rano ledwie przytomna.

A tu wkoło o obchodach 4 czerwca, o tych niezwykle ważnych wizytach i  taka refleksja - 12 lat temu byłabym w ogniu tego obstrzału, byłabym odpowiedzialna za jakiś ważny fragment tej koronkowej całości przygotowań, byłabym blisko powstawania naszej historii, tak jak już przez wiele lat byłam. A jednak mi nie żal, że już nie jestem. To była niezwykła praca, to były niezwykłe doświadczenia, ale stres i poczucie odpowiedzialności jest tak wielkie, że ja już wolę kopać moje hałdy.

Widać jest czas by dać z siebie wszystko w każdym wymiarze. I to warto mieć na uwadze.

A dzisiaj trochę powalczyłam z chwastami, ale wilgoć i zimno wygnało mnie do domu.

Ogród jest pod kontrolą i niech tak zostanie.


Mój pospolity świerk, gratisek mizerota nie przestaje mnie zadziwiać i bardzo go kocham, chociaż jest taki nieco 'pokręcony'


Po prostu kolory. Kocham ten widok.




Mój pospolity raz jeszcze


Przetacznik siwy - złe zdjęcie, ale że to prezent, to zostawiam. Basiu jest i kwitnie.


Scorodprasum po raz kolejny


Nasienniki Wilczomlecza Groszkowego ponad innymi wilczomleczami, których u mnie dostatek.


Moja dziwna róża wśród Runianki