poniedziałek, 27 czerwca 2016

Tylko żółte liliowce

Nie wiem dlaczego, ale dominują żółte, a sadziłam tak wiele kolorów, a żółty poza Stella de Oro był tylko jeden, po prostu wielkokwiatowy. Reszta była od różu po fiolet, ale ich nie ma.




Na szczęście poza żółtym, który nie jest moim kolorem, jest wiele innych





Jeżówka ma być biała i chyba taka będzie.


Fiolet, fiolet, fiolet ;-)




I jeszcze dwa swojskie widoczki.



piątek, 24 czerwca 2016

Szpaczki, kwiaty i owoce.


W przeciwieństwie do Borkowa, gdzie orka na ugorze i znikome efekty w kierunku ogrodu ;-), Młociny to moja bombonierka, gdzie na niewielkiej powierzchni mogę dopracować każdy zakątek. Z rozmaitym efektem oczywiście, ale to nie jest walka z żywiołem traw, skrzypu, rdestu, chrzanu, glonów, moczarki......

Tu niemal nie ma chwastów nawet w trawniku, bo regularnie je wyrywam, każda roślina obskubana, przycięta, nawieziona kompostem lub gnojówkami, podlana, pochwalona, dopieszczona ;-)

A że dzisiaj skwar nieludzki nastawiłam zraszacze, nalałam świeżej wody do pojemników dla ptaków i usiadłam sobie z aparatem na wprost morwy w oczekiwaniu na szpaki. Bo kłębią się u mnie jak szalone. Wkrótce przybył młody


Napił się wody z gliniaczka


A drugi miał problem i nie potrafił wskoczyć na krawędź garnka. Dziobał garnek i skrzeczał, co mogłam obserwować przez zoom'a. Mój błąd, już wystawiłam płytkie poidełka.


A tu dorosłe szpaki na morwach. Trudno je pokazać lepiej, bo liści dużo.


Kwiaty coraz to nowe są, albo stare tylko coraz ich więcej. 

A czosnki u mnie nieliczne w tym roku. Jak reszta cebulowych poza kępą liści nic więcej się nie pokazało. Te są wyjątkowe.


Dzwonki skupione kwitną. To akurat bylina niezawodna, tylko u mnie za szybko zasycha w dolnych partiach. Teraz rośnie w zacienionym zakątku, zobaczymy, czy to pomoże. 


Lawenda po dobrym cięciu w tym roku. Cięcie lawendy wbrew pozorom wcale nie jest łatwe. Nie można za mało, nie można za dużo, trzeba nadać kulisty kształt. Powoli się uczę i tej sztuki.


Cudne tawułki i jak na razie bardzo słabiutki kwiat Rudbekii Green Wizard. Póki co zawód, ale poczekam. Oczywiście po Rudbekii Black Beauty, która niestety nie zniosła mroźnej wiosny, trudno jej będzie dorównać chyba.


Ten Clematis już mnie pokonał ;-)


Pomarszczona kwitnie i pachnie. Cały ogród aż słodki od jej aromatów.


Tylko pęcherznica ;-)


Pierwszy zbiór


To wczesna odmiana wiśni. Stare drzewko, nie znam oczywiście nazwy.




wtorek, 21 czerwca 2016

Mokro!

Wreszcie. Deszcz padał długo i równo. Ogród nie do poznania, ziemia czarna, zieleń i bujność dookoła. Nie było mnie na Młocinach 3 dni, bo praca w pracy wre, a tu znowu mila niespodzianka. Poza paroma chwastami tylko trochę opadłych jabłek i liści na trawniku, reszta pięknie rośnie.

Hortensje z patyczków teraz w różnych fazach rozkwitu





Widok na moją bylinową rabatę pod słupem


I moja rabata eksperymentalna ;-)


Spod serduszki wyłazi coraz większa Trojeść bulwiasta a w tle berberysy, szczególnie Kórnik teraz ciekawie wygląda z nowymi przyrostami.


Polish Spirit


I maczek samosiejka mi zakwitł




Bylinowa w zbliżeniu. Tawułki mają się świetnie


a Jałowiec 'Mint Julep' mnie po prostu zachwyca ;-)


Jutro zostawiam otwarte do decyzji rano. Powinnam jechać do Borkowa kosić, ale upał mnie zniechęca. Poza tym przede mną bardzo ciężkie dni w pracy i powinnam być w super kondycji, a po takim koszeniu w 30 stopniach to ja raczej jestem do wyrzucenia. Zobaczę rano.



 

piątek, 17 czerwca 2016

Szalona pogoda 2

Dzisiaj zwalone drzewo, brak parkingu pod działką, ulewa i grad po drodze, wilgotność tropikalna, za to ziemia jak na pustyni.


To już nie są zwykłe burze, czy zwykły wiatr. To są zjawiska pogodowe z zupełnie innych stref klimatycznych. W stolicy wyją karetki, a serwisy publikują coraz to nowe zdjęcia powalonych drzew, zniszczonych samochodów i niestety są informację o ofiarach.
Czyli znowu jestem szczęściarą, bo po wybraniu się do Centrum ogrodniczego i zakupach tamże, jechałam w tym kataklizmie na działkę. Dojechałam przez ulewy, grad, mijając po drodze zwalone drzewa. Dojechałam i poza zwalonym drzewem na parkingu wszystko w porządku.

Ogród jedynie zaśmiecony liśćmi, jabłkami, połamanymi gałązkami i mnóstwem owoców morwy. Zbierałam je z trawy jak poziomki ;-)

Zrobiłam też zakupy w tym CO, chociaż oferta była tak mizerna, że niemal wyjechałam z niczym.

Oto moje nowe roślinki


Zakupy trochę by nie wrócić z niczym, chociaż po wykopaniu moich starych dwóch tawułek Arendsa ukrytych pod gęstwą róży pomarszczonej i przesadzenie ich na bylinową, dodatek kolejnej tawułki wydawał się uzasadniony. Jałowce kupiłam, bo były śliczne. Dodałam je także do rabaty bylinowej i zobaczymy jak to będzie.

Oto efekt moich dzisiejszych prac wykonanych pomimo nadal kiepskiego zdrowia, bolącej nogi, dziwnych reakcji na słońce - chyba po tym uczuleniu powinnam siedzieć w domu. Do tego nawet komputer mi dzisiaj odmówił posłuszeństwa. Burza? 






Kolorystyka nadal bez zmian - biało-burgundowa. Tawułki maja niemal identyczny kolor jak jarzmianki.


Jak na mnie to mnóstwo kwiatów ;-)ale będzie duuuużo więcej. Pąków na tym clematisie jest po prostu bez liku. Ostre cięcie w tym roku i jakie efekty.






A tu już moja lawendowa rabata. Lawenda w tym roku rośnie wyjątkowo pięknie, przetaczniki też, wkrótce zakwitną czerwone krwawniki. Tu kolory niebiesko-czerwone.



  

Tu nowe jałowce widać najlepiej.


A to mój ciemny i ukryty zakątek dąbrówkowy. Za kompostownikiem.



 
Ciężki dzień pomimo tylu przyjemności. Wichura nadal szaleje, zabrałam z tarasu wszystkie lekkie rzeczy, poukrywałam rośliny po katach, żywioł szaleje....