czwartek, 19 czerwca 2014

Święto, czy nie...

coś tam w ogrodzie zrobić trzeba. Na wsi nie da rady, to jednak co innego, ale tutaj, ktoś nawet kosił dzisiaj.

Kilka godzin, bo i inne plany jeszcze, ale wreszcie wszystkie cebule wykopane. Wcześniej wykopałam już tulipany, hiacynty, narcyzy, dzisiaj ostatnie - szafirki. Zdecydowałam się wykopywać cebule - poza krokusami i czosnkami - bo jednak już widzę że warto. Liczba cebul niemal potrojona, a w przypadku szafirków, to aż mi się nie che wierzyć. Z 50 malutkich cebulek mam kosz naprawdę dużych cebul, do tego przybyszowych chyba ze sto nowych.


Zostawiłam sobie suche kwiatostany szafirków, jak chwilową ozdobą, tylko jutro muszę zmienić im pojemnik, bo śliczne są jednak.


Dodałam suche kwiatostany Kosmatki śnieżnej. Obowiązkowo jutro inny pojemnik na te suszki musi być.


Pierwsza Firletka czerwienieje wśród Wiesiołków, Siwy nadal niebieski ;-)


A i Miskant Gnome dodał swoje piuropusze.


 Pierwsze kwiaty na Dębolistnej



Wietlica samicza


Hosty i żurawki





środa, 18 czerwca 2014

Radość z powrotu

Kilka dni przerwy i jak miło znowu cieszyć się tą własną zielonością. Jakoś udało się opanować pracowe szaleństwo i oto znowu długie godziny na Młocinach i powoli jakby odzyskiwany spokój. Jak dobrze, że są ogrody. 

Najpierw koszenie trawnika, potem cięcie wąsów na obrzeżach rabat, potem grabienie, potem podlewanie. Zawsze grabię i podlewam trawnik bezpośrednio po koszeniu - inaczej świeżo ścięta trawa zasycha w słońcu i robi się biała. Grabienie napowietrza trawnik i usuwa zawsze sporo martwej trawy na poziomie korzeni. Oczywiście kosiarka ma kosz, ale to nie o grabienie skoszonej trawy chodzi, a o wyczesanie suchych traw, rozmaitych pozostałości i o takie ożywienie ogólne trawnika. Działa.

A oto kawałek mojej zielonej połaci po koszeniu dzisiaj.


Tojeść i Trojeść



Żurawkowy gąszcz


Hortensje wyhodowane z patyczka


Rokitnik, krzew ulubiony ;-)


Kolejne wcielenie kwiatów Rodgersji. Teraz otwierają się białe kwiaty z czerwonych pąków


Berberysy!




Bagatelle


Kolejny etap w rozowju Rudbekii Black Beauty. W tle Wiciokrzew zaostrzony w szaleństwie kwitnienia.


Pęcherznice czekają na sekator, ale jakoś żal...


Jutro też tutaj. Wyjazd do Borkowa i praca w święto na wsi raczej nie do przyjecia.

czwartek, 12 czerwca 2014

Jesień w czerwcu?

Wiem, żarty, ale jak dzisiaj zobaczyłam trawnik zasłany żółtymi liśćmi, a po zgrabieniu było tych śmieci parę wiader, to można by mieć wątpliwości, czy to wrzesień, czy czerwiec.

Może to susza, a może wbrew temu, że co roku powtarzają się niezmiennie cztery pory roku, to jednak w każdym roku są one inne, inaczej przebiega wegetacja roślin, wcześniej, albo później zakwitają nasze ulubione kwiaty, w ogrodzie nigdy nie jest nudno!

A zatem najpierw sprzątanie, bo nic tak mi nie psuje widoku mojego ogrodu, jak opadłe liście, owoce - a tych spadających z jabłonki i gruszy jest po prostu bez liku - opadłe kwiaty, po prostu śmietnik, ale choć jest on naturalny, to jednak kompostować go będę nie na trawniku i rabatach, ale w kompostowniku. A zatem mozolne zbieranie tego wszystkiego.

Potem intensywne podlewanie, bo ziemia jak kamień i już można cieszyć się ogrodem. 

No można by, gdyby nie komary! 
Gryzą niemiłosiernie pomimo tej suszy, a nad stawem, gdzie bagna i mokradła, ani jednej sztuki nie widziałam.

Tak czy inaczej nowe obrazki, bo właśnie zaczęły kwitnąć Gailardie i Dzwonek skupiony




Dzwonek już trzeci sezon, gailardia drugi.

A tu rabata ze wszystkim.


Na pierwszym planie Miskant Gnome, góruje nadal Wiesiołek, ale już Firletka czerwono kwitnie, a masa  czerwonego Krwawnika cała w pąkach. A między tym wszystkim masa główek czosnkowych, w tym tego kudłatego, Hair.



Trawy. Zebrinus zaczyna pokazywać paseczki, w tle Sadziec.



Nowy nabytek Sparkler pokazuje swoje palmowe wiechetki, w tle Imperata.


I jeszcze raz kwiaty.

Liliowce, nadal tylko Stella kwitnie


Resztki Jaśminowca zżartego przez mszyce.
 

I bogactwo Clematisa Paul  Farges


wtorek, 10 czerwca 2014

Tylko obrazki


Kwiat Rodgersji kasztanowcolistnej.



Rudbekia Black Beauty




Po prostu... ;-)







poniedziałek, 9 czerwca 2014

Po prostu lubię życie

No bo jak go nie lubić? Wspaniałe trzy dni w pracy, ogród wprawdzie z 'dobiegu', ale skutecznie, pogoda cudna, wszystko wydaje się takie wspaniałe... no jestem w dzikim zachwycie.

Dzisiaj po pracy szybka zmiana strojów z oficjalnego na działkowy i do koszenia. Na Młocinach oczywiście, bo w Borkowie to ja kosić chyba nigdy nie będę. Do tego mam jakiegoś pecha z ta kosiarką w tym roku - najpierw pociete kable, potem porażenie prądem, potem zaklinowane ostrza, a dzisiaj ostrza złapały fragment moje drewnianej ścieżki i... ostrze się skrzywiło. Zanim się zorientowałam kawałek trawnika był poszarpany.
No cóż wyprostowałam ostrze ;-) i skosiłam trawnik już bez sensacji.

A co nowego na Młocinach?

Wiesiołek żółty intensywnie



Przetacznik popielaty cudnie fioletowy


Fiolety czosnków


i ich gąszcz jeszcze bez kwitnienia


Wietlica samicza



Hosta gigant od Annabelle


Dzika róża prześwietlona słońcem, w tle tawułka


Biała Astilbe już kwitnie, różowa czeka.


I pierwsza jeżówka - inne jeszcze w pąkach, a biała jest. Pasuje mi niezwykle do mojego frontowego ogródka, bo tam biały clematis Paul Farges i biała hortensja pnąca.