poniedziałek, 14 lipca 2014

Kosiarka

Dzisiaj rano kurier przytaszczył moje nowe cudo. Cudo stało sobie potem w pudełku czekając, aż wrócę z pracy. Potem już w ogrodzie powyciągałam z pudła rozmaite kawałki i zaczęłam składać.



Jak widać trawa wokół podestów bujna, tak zarośniętego ogrodu chyba jeszcze nie miałam. No ale kosiarka miała być w piątek. Na szczęście nie było dalszego opóźnienia w dostawie, bo chyba bym ze zmartwienia już całkiem spać przestała.

Składanie poszło gładko, bo to nie pierwsza kosiarka, a do tego instrukcja dobra. Kosiarka Hecht 1400, taka akurat na te moje 185 metrów. No i po pierwszym koszeniu!
Różnica kolosalna, nowe noże ścięły trawkę równiutko, żadnych poszarpanych końcówek, jednak warto kupić nieco droższy sprzęt, bo wtedy trawnik dużo lepiej wygląda. Co za radość i ulga.

A z innych nowości ogrodowych to np. zupełnie niesamowite końcówki Przetacznika Christa




Co ciekawe, takie rozrośnięte grzebienie ma jedynie kępa przesadzona, oddzielona z tej starej. Tu grzebyczki w normie ;-)

Hosta gigant ślicznie kwitnie

A wkoło nadal fiolety czosnków


Dołączyła Budleja z pierwszymi kwiatami



Gąszcz krwawników



A tu tuje dostały towarzystwo. Podzieliłam kupioną w ubiegłym roku Kosmatkę śnieżną. Rosła pod Hortensjami dębolistnymi przy murku, ale już tam za ciasno się zrobiło.



Kanny wreszcie nieco podrosły, ale z tego co wiem, nie tylko u mnie kiepsko bardzo rosną.


A tu ścięty miesiąc temu Trzcinnik. Pięknie odrósł, a był okropnie brzydki, suchawy i żółty.


 I Śnieguliczka koralowa




czwartek, 10 lipca 2014

Wcale nie zaniedbuję ogrodu

... tylko nie mam siły ostatnio pisać o młocińskim ogródku. jestem tam regularnie, podlewam, chwasty wyrywam, grabię opadłe liście, tylko nie koszę trawy, bo nadal nie mam kosiarki!

Wprawdzie już kupiłam, tyle że dostawca głuchy na moje maile i telefony. W sklepach ogrodowych raczej badziewie sprzedają, a ja sobie wymarzyłam kosiarkę nieco lepszą, choć nadal elektryczną. Te spalinowe to jednak nie na te moje 185 metrów ;-)  

Szukałam długo, bo akurat tego modelu nigdzie nie mieli, aż trafiłam na sklep z dostawą w 24 godziny. Tyle że ta dostawa w te 24 godziny to jedynie na papierze, a raczej na ekranie. Głucho. Nie ma odpowiedzi, nikt na telefony nie odpowiada. Jak jutro nadal będzie cisza, to tutaj napiszę, jaki to sklep, by nikt tam nic już nie kupił.

No to nie koszę, tylko chwasty z trawy wyrywam i co się da ręcznymi tnę, ale mam już dosyć. Inna sprawa, że z deszczem padającym co 5 minut koszenie to tez wyzwanie.

A w ogrodzie niewątpliwie liliowców czas.









Hortensje wyhodowane z patyczków kwitną



Jeżówek też czas




A i czosnki nadal cieszą 






Niektóre już tylko jako suszki ;-)


A to już ogród w strugach ulewy. Chyba widać te warkocze deszczu, grube i ciężkie. A wszystko w niemal sekundach - od słońca do ulewy.




czwartek, 3 lipca 2014

Z dzisiaj z ogrodu i deser z balkonu

Nie mam kosiarki!
Stara poszła na śmietnik, nowej jeszcze nie kupiłam. Cięłam trawę ręcznymi nożycami! Mam wrażenie, że trawnik to lubi. Może nie jest idealnie równy, ale za to soczyście zielony, wygrabiony, jakby zdrowszy. Ciekawe.

No to się nacięłam, ale poza tym ogród nie wymaga dużej pracy, tu chwaścik, tam coś podwiązać, ale poza tym zdumiewająco dobrze.

No to pora na dzisiejsze zdjęcia, a na koniec zgodnie z tytułem moja balkonowa rabatka.

Rudbekiowo-jeżówkowy gąszcz.



Furteczka mi zarosła ;-)



Dziadek też


Jeden z wielu...


Szersze spojrzenie



Uwielbiałbym ten widok, gdyby nie ten zielony ekran-koszmar :-(


Pierwszy kwiat na Jukce


Iwa po postrzyżynach



One kwitną bez przerwy to je pokazuję ;-)




A to jest właśnie balkonowy deser. Moje tarasowe...



Jutro od rana Borków, zapraszam do Bobrowego Borkowa  wieczorem ;-)