środa, 22 kwietnia 2015

To tu, to tam....

Nie wiem, czy mogłabym być bardziej szczęśliwa niż teraz ! 

Wolność którą dysponuję całkowicie i te dwa, jakże różne miejsca na świecie - Młociny i Borków - oba moje, oba tworzone od podstaw, oba takie ukochane i dające tyle radości!

Dzisiaj Młociny, podlewanie, drobne porządki i po prostu radość z bycia we własnym ogrodzie. Do tego ciepło, słonecznie, zielono...



Łyszczak kwitnie. Jeśli miałam cień wątpliwości co to za odmiana, teraz to już pewne ;-)
 




Hosty mają spore kły


Zielony busz z szafirkami ;-)



Pigwowce już są








 Kolory, zieleń, słońce. Po prostu.

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Szybka wizyta na Młocinach

Po pracy, na krótko, tylko popatrzeć, bo od piątku to już trzy dni i aż trudno bez znajomego widoku. 

Bez wędrówki po zakątkach tych 185 metrów, bo chociaż powierzchnia tu malutka, to sporo tu wszystkiego. Przez te blisko już 4 lata zgromadziłam tu ponad 150 rozmaitych roślin, nie licząc drzew i krzewów. Wiem, bo mam specjalny katalog w Excelu ;-), do którego zawsze dopisuję nowo wprowadzone do ogrodu rośliny. 

Inaczej pewnie bym nie pamiętała co mam ;-))))

Wicher głowę urywa, od razu bolą mnie uszy, więc tylko robię trochę zdjęć i uciekam. Przede mną jeszcze zakupy na jutro do Borkowa, gdzie planuję tworzenie pierwszego suchego strumienia. Czarna mata nieodzowna. Chcę tez obsiać trawą te poharatane fragmenty działki, bo trawa jest najlepsza ochroną przed skrzypem błotnym. Nie wypuszcza go na powierzchnię.

Ale wracam na Młociny. A tu ogród zastygł bez zmian. Kwiaty jakby sztuczne trwają w tym zimnie niezmienione. Wszystkie rośliny jakby wstrzymały żywotność i czekają na ciepło. Jedynie drzewa owocowe powoli zaczynają swój wiosenny spektakl.







 Łyszczak (?) blisko rozkwitu, tylko kolor mnie dziwi, bo wszędzie jest żółty


Poszukałam w necie i jestem naprawdę pod wrażeniem ile jest odmian pierwiosnków. Lyszczaka oczywiście znalazlam w innych kolorach. O takich:

Gigantea


Anderl


Niezwykłe roślinki, te pierwiosnki.

Ułudka coraz większa




piątek, 17 kwietnia 2015

Odpoczynek na Młocinach

Po dwóch dniach orki w Borkowie, dzisiejsze prace w ogródku na Młocinach to relaks. Podlałam cebulowe, usunęłam drobne chwasty z rabat i trawnika, czeka mnie kancikowanie trawnika, ale to może w przyszłym tygodniu, kiedy odzyskam siły.

A ogród cieszy oczy coraz pełniejszą zielenią i coraz to nowymi kwiatami. Do tego te co już rozkwitły, z racji niskich temperatur pięknie trwają, więc zamiast szybkiej okresowej wymiany kwitnienia, jak było w roku ubiegłym, teraz coraz więcej kolorów naraz.

Kwitną białe




W tle piwonia chińska Red Charm. To jej drugi rok od posadzenia, więc trochę liczę na to, że zakwitnie


Biała rabata, dopóki nie zakwitną liliowce, wtedy są wszystkie kolory tęczy
 

Tulipany tuż, tuż...


A tu czosnki giganty Globemaster pod lawendą, obok zieleń Przetacznika Veronica spicata 'Christa' i czerwone główki Tojeści kropkowanej 'Golden Aleksander'


Pierwiosnki pod jaśminowcem


Barwy pęcherznic, moich ukochanych krzewów






To bardzo ciekawe listki pigwy


Hortensja pnąca już zielenieje


poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Grad i wichura

Jakoś nie sposób nie pisać o tym, co ta pogoda wyprawia.

Skala zmian i zaskoczeń jest doprawdy szeroka. Po niemal letnich dniach, dzisiaj nie tylko wicher i zimno, ale nawet grad spadł. Niewielki, na krotko, ale był, akurat jak udało mi się dotrzeć na Młociny. A dotarłam z opóźnieniem, bo pęknięta rura nie tylko pozbawiła mnie wody na weekend, musiałam też udostępnić mieszkanie na instalację nowej. Na szczęście demolka nie była zbyt niszczycielska i nie trwała zbyt długo.

A na Młocinach właściwie bez zmian.



To chyba jednak nie Lepiężnik. Basiu, jak zajrzysz może rozpoznasz ;-)


Ale generalnie rabaty zielenieją, tutaj Gajowiec i Dąbrówka



Jagoda kamczacka Wojtek - lubię ją bardziej dla jej urody, niż owoców ;-)


Narcyzy trąbkowe zwane też żonkilami


A tu botaniczne, pełne



Tulipany ociągają się z kwitnieniem, ale niemal wszystkie mają już pąki.




Berberys Kórnik


Szafirki pod Ognikami. Sporo tu żółtych liści, bo Ogniki ciężko chorowały w ubiegłym roku. Wyglądało to jak zaraza ogniowa, ale tylko je czyściłam z chorych liści i owoców, potem pogubiły sporo liści, ale teraz wyraźnie się regenerują, tylko jeszcze resztki suchych listków gubią.


Jutro chyba dzień przerwy od ogrodów, trzeba siły zbierać na czwartkowe prace ziemne w Borkowie. W środę jadę wszystko przygotować, potem ryjemy !