piątek, 3 czerwca 2016

Wczoraj

Szalony dzień był, już nie miałam nawet siły nic napisać. Zrobiłam natomiast trochę zdjęć, więc dla porządku dodaję, by historia tego wspaniałego ogrodu ;-) była w miarę kompletna. 

Serduszka nadal kwitnie


Przywrotnik polubił nowe miejsce i właśnie zakwitł pierwszym kwiatem.


Ma tu cień i dobre towarzystwo



Stella w pąkach. Ja tego liliowca bardzo lubię, może pospolity, ale za to wspaniała kępa liści, długo kwitnie.


Hortensja z patyczków też będzie kwitła. Nawet Rokitnik jej nie przeszkadza.


Sadziec plamisty i jego mniejszy brat Purpurowy 'Baby Joe' pięknie rosną, pomimo słonecznego stanowiska. Ale leję tu wodę w ogromnych ilościach, co pomaga, bo sadźce to rośliny podmokłych terenów.


Nawet moja nowa rabata bylinowa jakoś rośnie ;-) Chyba zasługa gnojówki z pokrzyw.


Na koniec róże pnące Flammentanz



A dzisiaj praca, jutro praca, w poniedziałek .... ogródeczek :-)

środa, 1 czerwca 2016

Hortensja pnąca, Paul Farges i trzykrotka

Klimat mamy zbliżony do podzwrotnikowego. Po porze suchej nastała pora deszczowa, a jeszcze wcześniej wiało piaskiem znad Sahary. Jeszcze wczoraj czyściłam po kątach w domu ten żółty pył. Dla mnie to nie nowość po 7 latach w Nigerii, a i w ogrodach urodzaj jak w porze deszczowej.

Widok mojego ogrodu z kilku metrów przed nim. Przeplata się tutaj Clematis Paul Farges, Hortensja pnąca. Ten clematis to wyjątkowo silna odmiana, niebawem zakwitnie setkami białych drobnych kwiatów. Summer snow.


Hortensja pnąca rośnie powoli, ale warto czekać na kwiaty, na liście, na niezwykle malownicze łodygi. Raz rozrośnięta jest wieczna. Moja rośnie tu od 2012 roku z malutkich, ok. 35 cm sadzonek. 


A tu do hortensji i clematisa dołącza róża pnąca Flammentanz. W tym roku przemarzła okrutnie i musiałam ściąć chyba połowę z długości pędów. Teraz odbija nowymi i to tez jest fajne, bo zagęści się od dołu.





I jeszcze widok na wejściową alejkę z ogromną peonią, która miała być czerwona Red charm, ale jak to u Bilskich nic się nie zgadza. Ale za to jest wielka.





No i kwitnie moja ulubiona Trzykrotka wirginijska. Ta miała być lila o szarych liściach, czyli Concorde Grape. Chyba nie do końca tak jest ;-) Czekam na kwiaty białej. Zobaczymy jaki będzie miała kolor.




Ziemia mokra, pada codziennie, zielony busz wokół. Jest pięknie bo wszystko wokół takie bogate, soczyste, obfite. Przyroda ma teraz dobrze.

Jutro wreszcie Borków. Miał być dzisiaj, ale strach przed burzami i sprawy do załatwienia zmieniły plany na środę.

piątek, 27 maja 2016

Rodgersja, ogniki i pęcherznice

Długi weekend, ale na szczęście wokół cisza, tylko z daleka dobiega warkot kosiarek. Piątek więc i ja mam niestety koszenie w planie, jak co tydzień. Czynność nudna i wyjątkowo nie lubię koszenia, ani tu, ani w Borkowie, wolę wyrywać chwasty.

A w moim malutkim ogrodzie żadnych rewelacji, tzn. nie mam połaci kwitnących azalii, kilometrów kwitnących rabat, kwiatowego bogactwa w sensie roślinnym, ale nie tylko. Nic na pokaz, raczej pospolite krzaki ;-) ale że kiedyś było w tym miejscu wysypisko śmieci, to i tak czuję się tu jak w najpiękniejszym ogrodzie.

Majowy busz dookoła, zieleń.

Rodgersje rosną, ale dziwnie nierówno. Ta z lewej zawsze była silniejsza, kwitła już dwa razy, ta z prawej mniejsza, ale nigdy nie było aż takiej różnicy. Za to ma mnóstwo małych listków i za jakiś czas pewnie dogoni sąsiadkę.


Ogniki kwitną, będzie jedzonko dla ptaków na zimę. Nie kwitną tak obficie jak to często widać na reklamowych zdjęciach, ale dwa lata temu wszystkie kwiatostany nagle sczerniały, zaschły obawiałam się wtedy, że to koniec moich ogników. To odmiana Red column, wyjątkowo odporna i jakoś się zregenerowały, ale nadal kwitnienie i owocowanie słabsze.


Pęcherznice to mało wyszukane krzewy, ale ja je bardzo lubię, szczególnie za kolory liści. Luteus, Diabolo i Mindia rosną sobie obok siebie tworząc wyjątkowo barwne zestawienie. A teraz jeszcze kwitną.



Irgi posadzone niedawno już kwitną. Cudne mają te malutkie kwiatuszki.


I moje zielone chaszcze.


Dzień zakończył się oberwaniem chmury, a ja jak zwykle uciekałam w tej lejącej się z nieba wodzie do domu. Wprawdzie i tak podlałam ogród, bo teraz wody nigdy za dużo, ale taka ulewa to wybawienie dla roślin. Nadal pada.

poniedziałek, 23 maja 2016

Świerząbek gajowy

Parę tygodni wstecz podczas nadwiślańskich wędrówek znalazłam roślinkę, która wydawała mi się podobna do wrotyczu. Posadziłam w donicy tarasowej i rosła sobie. Niedawno zaczęłam poszukiwania tożsamości tego okazu, bo jak zakwitł na biało, to już wiedziałam, że to nie wrotycz. Poza tym powinnam zauważyć, że liście ma selerowate, a nie astrowate. No i dzisiaj znalazłam co mam! 

To Świerząbek gajowy.




Muszę przyznać, że taka identyfikacja okazu jest bardzo fascynująca. Do tego też muszę przyznać, że internet jest przebogaty we wspaniałe atlasy, zdjęcia, opisy wykonane przez ludzi naprawdę kochających naturę i do tego z ogromną wiedzą o naszych rodzimych gatunkach.

A wracając na Młociny.

Dzisiaj znowu uprawiałam 'taniec z roślinami' ;-), czyli przesadzanie z miejsca złego na miejsce lepsze, albo dobre. Tego nigdy nie wiem, ale jak widzę, że jest źle, szukam warunków, które będą lepsze.

Przywrotnik (stale mam tendencję do nazywania go przewrotnikiem ;-)))) ze słońca jednak poszedł w cień. Niby może rosnąć w słońcu, ale wtedy potrzebuje stałej wilgotności, a tego mu zapewnić nie mogę.   


Tutaj słońce jest jedynie późnym popołudniem, jak teraz było, około 18.00, natomiast przez większość dnia jest tu ciemniutko.

Zabrałam niektóre hosty też tutaj, a dla innych tworzyłam cieniowanie kamieniem i pieńkiem.




Tu jest w miarę sporo cienia




Tu też widać jak powolutku zarasta moja nowa rabata bylinowa



Wreszcie chyba znalazłam miejsce na trawki od słynnej ogrodniczki IRENY


A tu nadal króluje języczka i coraz większe Przetaczniki kłosowe


Wkrótce całą tę pustą przestrzeń wypełni Trojeść bulwiasta, Asclepias tuberosa, moja wyjątkowo ulubiona bylina. Jej zielone łebki już widać, ale na pełny okaz jeszcze trzeba poczekać z miesiąc.


Kosmatka śnieżka w pełnej okazałości


Róża pnące i pomarszczona w pąkach, zielono i bujnie i gdyby nie śmietnik wszędzie z opadających owocników z drzew owocowych byłaby niemal idylla.

No i jeszcze gdyby nie to podlewanie godzinami ;-)

piątek, 20 maja 2016

Rośnie, rośnie, rośnie wszystko!

Ostatnio chyba trochę za bardzo narzekałam, że nic mi nie rośnie.
W rzeczywistości bilans zysków i start jest zdecydowanie na plus. Zatem dzisiaj zdjęcia tego co rośnie i to nad podziw pięknie.