piątek, 12 maja 2017

Ale cudnie!


Wreszcie słoneczny i ciepły dzień. 6 godzin w ogrodzie. Przy takiej aurze, to żadna praca nie straszna. Do tego zieleń bujna i soczysta, niewielkie straty po mrozach, oczy odpoczywają po tych glonach w stawie i gnijącej trawie w Borkowie.

Zaczęłam od czyszczenia clematisa Paul Farges. Musze przyznać, że Summer snow chyba trochę wymarzł, bo bardzo dużo pędów w górnych partiach było suchych. To nie jest clematis do cięcia, ale czyszczenie coroczne jest nieodzowne. A przy jego tempie wzrostu, wkrótce znów będzie zielona ściana.

Teraz jest tak


Berberys Atropurpurea, hortensja pnąca, na ogrodzeniu Paul Farges, na słupie Wiciokrzew zaostrzony.


A po środku stary krzew bzu. Kwiaty nie zmarzły!


Ruszyły wszystkie odmiany sadźca, hosty ogromnieją



Trawy rosną




Na bylinowej wszystko coraz większe - floksy, jarzmianki, białe jeżówki, tawułki Arendsa, budleje musiałam przyciąć przy ziemi, ale to akurat norma.


Red baron też spory


Liliowce Stella d'oro, ja je bardzo lubię, ale wiem, że nie są popularne.



I ta bujna zieloność ;-)





A winogrona mam w dwóch odmianach. Te na wino mają małe pąki i nic im się nie stało, te deserowe miały spore liście i niestety liści już nie ma. Co z nimi będzie? Trudno teraz osądzić.

I co ja robiłam tyle czasu?  :-))))


wtorek, 9 maja 2017

Po przerwie


długiej! 

10 dni bez wizyty na Młocinach.

Domek, wyposażanie go w rozmaite sprzęty, wszystko to miało chwilowo swój priorytet, ale już mam nadzieję odzyskać równowagę w traktowaniu obu ogrodów i bywać i w Borkowie, i na Młocinach sprawiedliwie ;-)

Zresztą nie wyobrażam sobie inaczej. Ta długa przerwa i świadomość, że ogródeczek zaniedbany, bardzo psuła mi radość z Borkowych wydarzeń.

No i co zastałam? Trawa okropnie wyrośnięta, chwasty wszędzie, rabaty poprzerastane trawą, uschnięta lawenda i zmarznięte wiśnie :-(
Trawę szybko skosiłam, z chwastami i trawą na rabatach walczyłam kilka godzin, lawendę wycięłam bo odbija od korzeni, ale na zmarznięte drzewka niestety nie ma lekarstwa. To będzie chyba rzeczywiście rok bardzo drogich owoców.

Inne rośliny nie ucierpiały, nadal piękne tulipany







Nadal kwitnie serduszka, clematis botaniczny Violet pink i szafirki







Z nowości rozzłocił się Wilczomlecz Złocisty i czerwienieje pigwowiec




Ubiorek Wiecznie zielony cały biały ;-)


Zawciąg nadmorski gotowy do kwitnienia


Żurawki wszystkie coraz większe, ale ta Green spice - obok Marmalade i Obsydianu - to moja ulubiona


Obsydian w bodziszkach



Rodgersja żyje. Ale tylko jedna. Ta druga już ledwie rosła w ubiegłym roku, teraz zanikła chyba zupełnie.


Kosmatka śnieżna rozrośnięta


Trzmielina oskrzydlona gęsta i wielka


Bodziszkowo



A w domu u portierów kolejna paczka zostawiona przez kurierów. Kolejny nabytek do Borkowa


Kuchenka gazowa jest, butla napełniona gazem jest, teraz już mogę w Borkowie witać gości tradycyjnie po angielsku: 'I will put the kettle on' ...


piątek, 28 kwietnia 2017

W deszczu, ale w ogrodzie!


Strach z domu wyjść, a o ogrodzie można zapomnieć!

Tylko że się nie da. Pojechałam, pochodziłam wśród moich zieloności. Wprawdzie pod parasolem, ale jakoś od razu lepiej, bo za oknem to tylko ta szarość...

A zieleń bujna, soczysta, trawnik modry dywan, tulipany jak zaklęte stoją w pąkach niezmienne od wielu już dni. No to zapraszam na spacer po tych moich zielonościach :-)