środa, 9 maja 2018

Podlewanie w deszczu :-)


Deszcz był, a jakże!

Takie grube krople, ale że świeciło również pełne słońce, wysychały w drodze na ziemię. Zatem ja cały dzień lałam mnóstwo wody, nawet jak padał ten dziwny deszcz.

A że sadziłam sporo nowych roślin, bez nawodnienia gleby ani rusz.

Byłam dzisiaj w moim ulubionym centrum ogrodniczym w Alei Krakowskiej. Mają tam setki wszystkiego, jak zawsze zawrót głowy na początku, ale ja już się uodporniłam na te pokusy i kupowałam zgodnie z planem ;-)

Dalsze trzmieliny i kilka skalniakowych na Młociny. Jutro kolejna wizyta, tym razem po rośliny do Borkowa.

Kupiłam też nowego rozchodnika - nazywa się gruby i ma cudne liście. Szkoda tylko, że znika we wrześniu. Dalej za nim kępa sasanki, która w ogóle nie zakwitła w tym roku. Zwykle kwitła wieloma kwiatami.

  
Kolejne trzmieliny. Duże i mniejsze 'Sunspot' i jedna nowa Marieke.


Skalnica Arendsa i widok na cały ten rozchodnikowo-irgowy placyk. 



Nie jestem pewna czy skalnica i kokoryczka dadzą tu radę, bo jednak to bardzo słoneczne miejsce. 

A cały ogródeczek zielony i pomimo suszy w całkiem dobrej formie. No może z wyjątkiem trawnika, który jednak w wielu miejscach łysieje wypalony słońcem.










I wszędzie śmietnik z drzew owocowych, ale wygląda na to, że będzie mnóstwo wszystkiego. Wiśni, jabłek, chyba nawet gruszek i śliwek.

6 godzin pracy, porządek jest, chwastów brak, jutro kolejne roślin sadzenie, tylko już na wsi.


piątek, 4 maja 2018

W fioletach


Kwitną orliki i clematisy. Stąd te fiolety.






Kolorów nie brakuje. Taka to pora roku.







Ostatnie na warcie ;-)


Viburnum opulus ;-)


Żurawki kupione lata temu co roku pokazują swoją urodę. Green spice


Marmalade


Oba ogrody dopieszczone, jutro weekend roboczy, next week szkoda myśleć o ogrodach... Praca, praca praca...


poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Przygotowania


Wiadomo! MAJÓWKA!

Każdy stara się przetrwać jak najlepiej te wolne dni, ja mam prosty wybór. Przygotować Ogród Mały, czyli Młociny do wyjazdu do Ogrodu Wielkiego, czyli do Borkowa.

Mały, Wielki. Wszystko kwestia proporcji i naszych małych i wielkich możliwości. Ja mam 185 metrów i 1200 metrów i ta skala czyni Borków Ogrodem Wielkim. I tak już zostanie ;-)

Niedziela zawodowa, więc dzisiaj poniedziałek pełen werwy, planów, list zakupowych, list 'to do' , jeżdżenia po sklepach, centrach ogrodowych, no .....

OMG! No jadę na 3 dni do WIELKIEGO :-)

1. Ładowarka samochodowa kupiona - bateria zdycha po 24 h, więc wobec braku prądu na wsi, to jedyne rozwiązanie.
2. Rośliny na nową rabatę w Wielkim kupione - no tylko trochę, bo tam trzeba ze sto :-(
3. Rośliny w dziurę po lawendzie do Małego kupione
4. Drewno, podpałka, food....

Ford transportowy czeka na jutro rano, dzisiaj relaks po podlewaniu i strzyżeniu Małego.

A tu jak zawsze oczy mi się śmieją do tych zieloności. 

Berberysowy mix.


Żurawka obsydian wychyla się spoza bodziszków


Wszystkie inne wilczomlecze sadzone z troską i zachwytem niestety zniknęły. Ten co roku powraca i tak go lubię :-) Złocisty! Polecam.




Te czerwone kwiaty to na azalii. Miałam ją właśnie wykopać, bo sucha i brzydka... A bodziszki - no Ewo, co ja mam napisać ;-) Cudna roślina.


Ubiorek wiecznie zielony i Trzykrotka wirginijska to moje rośliny na 200% . Zawsze wracają, zawsze są, zawsze cudne. Teraz przenoszę trzykrotkę do Wielkiego, ciekawa jestem jak będzie. 


Mój znak rozpoznawczy ;-) Drewniana ścieżka w swojej berberysowo-pęcherznicowej oprawie.




A tu nowe łubiny. Ostatnio posadzone jakoś dwa lata temu padły po inwazji ślimaków. W tym roku znowu ich mnóstwo. Zobaczymy. 


A tu transport moich młocińskich pewniaków ;-) 



Jutro mega sadzenie i trzy dni w miejscu, które jest moje w każdym calu, gdzie wszystko tworzyłam od podstaw sama, własnymi łapkami ;-)

Młociny podlane, zadbane, gotowe na rozstanie na te 3 dni. 
  


czwartek, 26 kwietnia 2018

Między ogrodami


Krążę między moimi ogrodami, to Borków, to Młociny, a że wiosenna soczystość wszędzie nawet pomimo suszy, to trudno o większe przyjemności. 

Wprawdzie i tu, i tu sporo ciężkiej pracy;-) 

Dzisiaj na Młocinach koszenie trawnika, podlewanie, dalsze porządki i jak zwykle podglądanie roślin.

Peonie w pąkach




Ciągle podziwiam moją serduszkę, bo taka ogromna jeszcze nie była.




Bergenie powolutku, na razie jeden kwiatek


Hosty wylazły


Bez rozkwita


Na bylinowej nawet Red Baron zielenieje


Trawnik szmaragdowy ;-)


Mogłabym jeszcze dodać dziesiątki zdjęć, bo clematisy zielone, hortensja pnąca zaraz zakwitnie, róże cudnie zielone, drzewka owocowe obsypane kwiatami, berberysy też, kolorowo od kolorowych liści .....


wtorek, 24 kwietnia 2018

Wszystko w płatkach


Padał deszcz - wreszcie! - był niemal wieczór, ja po 10 godzinach pracy wracałam do domu. Jest taki moment na trasie do mnie, gdzie wystarczy zmienić pas ruchu i potem to już tylko prosto na Młociny. Miałam wracać do domu, ale jutro Borków, czwartek, piątek muszę być w na miejscu, droga pusta, no to kierunek Młociny!

Jestem niezwykle przywiązana do tego miejsca, po kilku dniach przerwy tak mi go brak, że tracę humor. No to byłam i od razu lepiej.

A ogródeczek zieleni się i kwitnie. Trawę czas kosić, poza tym niewiele do roboty.

Szalona serduszka gigant, ziemia przysypana płatkami jabłoni, wszędzie płatki, stąd tytuł.


Za serduszką czarne pnie róży pomarszczonej. Ścięłam ją jesienią bo wybujała za wysoko i sądziłam, że to jej koniec. Nic bardziej mylnego. Cudnie odrasta. To jednak krzew niezmordowany, można jej nie lubić za rozliczne rozłogi, ale to akurat mnie cieszy, bo wycinam je i sadzę w inne miejsca.



Bardzo lubię te krzewinkowe rośliny, też niezniszczalne, ubiorek wiecznie zielony i wilczomlecz złocisty



Wisienka


Wiadomo :-)


Zieleń, kolory berberysów, tulipany, trzmielina, no znowu jest cudnie.