czwartek, 4 kwietnia 2019

Żółta królowa


Forsycja - ma teraz swoje pięć minut ;-)


Wokół jeszcze pustawo, do tego susza znowu, a w ogródeczku woda jeszcze nie włączona. Wszystko jednak rośnie w oczach. 

Liście na różach


Plątanina pąków na berberysach i hortensji pnącej. 


Trzmieliny dostały towarzystwo jaskrów

 

Tu też je mam, bo chociaż nie przezimują, to taka wiosenna odnowa cieszy


Zielono :-) Nawet trawnik wcale w nie najgorszej formie. Jeśli tylko spadnie trochę deszczu wkrótce zacznie się koszenie ;-)


piątek, 29 marca 2019

Wiosenna stagnacja


Spodziewałam się więcej ;-)

Żółtej chmury forsycji, zieleni bujniejszej niż tydzień temu, paków na drzewach... a tu ogródeczek po 7 dniach jak był, tak jest. Jakby zasnął. Stoi i czeka na ciepło, ale gdzie ono jest, to nie wiem. Dzisiaj też zimno. No to popatrzyłam sobie, porobiłam zdjęcia tego co warto ? i oto moja dzisiejsza relacja.

Pąki
 




Zieleń








I nie moje niebieskości ;-) Uchwycone pod płotem po drodze.

 

piątek, 22 marca 2019

Wiosenna inwentaryzacja ;-)


Po dwóch dniach harówki w Borkowie, obolała i nieco przeziębiona, miałam zamiar dzisiaj tylko zajrzeć na chwilkę do ogródeczka, tylko sobie popatrzeć. Ale że dzień cudny przecie, to i przebrawszy się w stroje robocze zabrałam się za sprzątanie. A było co niestety. Wichry naniosły śmiecia, a tu tak pięknie na świecie, to zebrałam sporo wiaderek śmiecia i chwastów! Już są :-(

A jak już posprzątałam to obeszłam ogródeczek z aparatem, by zapisać, co też na dzisiaj nam urosło. No i sporo tego znalazłam.

Moja serduszka gigant. W ubiegłym roku była jak spory krzaczek i kwitła bardzo długo. Mam nadzieję, że w tym roku będzie jeszcze lepiej.


Rozchodnik gruby - jednak rośnie inaczej niż okazały



Wiadomo! Piwonia.


Sasanki też już widać.


Na krzewach generalnie wszędzie pąki. Jagoda kamczacka, pąki na różach pnących, iryski w tle.



Wszędzie zielenieje ;-)







A skoro forsycja ma zamiar kwitnąć, to już jednak koniec zimy!

 

piątek, 8 marca 2019

Szaro jednak ;-)


Nie przestaję dawać się zaskakiwać wybrykom pogody, a właściwie zmiennego klimatu. Dzień niemal letni, 15 stopni, tylko trawa szara, drzewa gołe, krzewy ledwie w pąkach. Kontrast nieco przygnębiający, bo rzuciliśmy się do tych naszych ogrodów w poszukiwaniu wczesnej wiosny, a tu nieco nie tak.

Coś tam jest, ale szarość dominuje. Mój syn - obecnie mieszkający w Malezji - właśnie na tę szarość przede wszystkim zwrócił uwagą. No ale jak ktoś mieszka w dżungli to ma inne widzenie świata ;-)))

Ma takie widoki na przykład 


Zdjęcie by Miro at http://yakkharka.net/yak-kharka/

Wracając na Młociny :-(

Tutaj takie kwiatki


Co roku wyrastają w szczelinach pomostu. Aż mi ich żal, ale to siła życia, której życzyłabym wielu moim roślinom. Mają wspaniałe warunki, a i tak giną. 


Krokusiki ledwo widoczne. Co roku co raz mniejsze i co raz ich mniej.



I niestety śmietnik wszędzie. Wicher hula, nanosi śmiecia z okolicy. Już nie sprzątam, bom nie Syzyf.


Tulipany jak wyrosły, tak stanęły. Tak jak i wszystko. Zimne noce, wegetacja stoi i czeka. I wie co robi!



Działkowe pierwiosnki się gramolą, ale ledwie im to idzie. 


Kępy wiesiołka mam wszędzie i nie narzekam :-)


A kolory kwiatów i zieleń mam w domu!










czwartek, 28 lutego 2019

A wicher wył ;-)


Wichrowy dzień, do tego ten wicher lodowaty. Nie wiem, czy jutro będę mogła się ruszać, bo przewiało mnie solidnie ;-)

Ale kolejne 4 godziny ogrodowania zaliczone, ogródeczek czysty i gotowy na rozkwit wiosny. To zapewne jednak jeszcze nie tak prędko, chociaż patrząc na forsycje w pąkach kto wie?


Niemal wszystkie wiosenne tak wyglądają. To akurat wilczomlecz złocisty, jedyny z wilczomleczy, który co roku jest. Inne przepadły, a miałam całkiem fajną kolekcję, bo bardzo je lubię.


Tu wszystko rośnie i wkrótce będzie bardzo zielono.



Posadzone rok temu rozmaite odmiany trzmielin pięknie rosną.


Niezawodna runianka pod pociętymi na krótko clematisami Polish spirit. Ta odmiana lubi cięcie. Zwykle tnę je na ok. 50cm. W tym roku bardziej radykalnie na 35 cm.
Trawnik jak wszędzie paskudny. Dzisiaj wygrabiłam wory sianka, ale po zeszłorocznej suszy nie wiem jak to będzie. Jedno wiem, bentley będzie w robocie wkrótce, bo krawędzie to masakra ;-)


Tu był murek z cegieł. Niestety kupiłam złe cegły i się rozpadły. Murek zlikwidowany tylko ławeczka pod morwami została. Wielkie miejsce do obsadzenia :-)


I takie wiosenno-jesienne spojrzenie na koniec 


Jutro odpoczywam!!!

Miałam jechać do Borkowa, ale wraca zimno, a ja z trudem się ruszam.
Borków poczeka do poniedziałku, kiedy wraca ciepło.