Jeszcze nie zaczęłam prac w Borkowie, a już czuję jak trudno będzie jednak krążyć między obydwoma miejscami i to nie w sensie logistycznym, bo to dla mnie żaden problem.
W końcu jestem mistrzem logistyki, co nie raz dowiodłam w mojej pracy zawodowej. Zawsze się śmiałam, że spokojnie panuję nad imprezą na 5 stadionów dowolnej wielkości. Nieskromnie napiszę, że mam taki wrodzony talent do organizacji każdego, nawet ogromnego wydarzenia, nie zawodzi mnie ani wyobraźnia, ani planowanie, ani tzw. prioretyzacja, czy ang. prioretizing, w dodatku robię to na prawdę na bieżąco, taki mam umysł. To jest wrodzone, albo nie i tego raczej nauczyć się nie można. Tzn. można, ale pod warunkiem pewnych predyspozycji osobowościowych.
No ale to była dygresja, a wracając do ogrodowej schizofrenii, to problem już widzę w moim zaangażowaniu w oba ogrody i zbalansowaniu tego tak, by oba dało się utrzymać przez następne kilka lat. Bo kocham oba, choć w Borkowie ogrodu ani śladu jeszcze, i nie wyobrażam sobie by któregoś nie było.
Ale jednak ....
No nic, dzisiaj po pracy pognałam na Młociny nie zważając na gradzik, deszcze siekące, zimno i w sumie ... co za aura na ogrody!
No ale od piątku tam nie byłam, a przecież tyle mogło się wydarzyć! Nie wydarzyło się zbyt wiele, bo jednak zimno, ale kilka wartych odnotowania zmian rejestruję pomimo trudu robienia zdjęć ... pod parasolem.
Dzisiejsze widoki
Powoli, paskudny zielony ekran znika za zielonością Dławisza. I to jest wielka zaleta tego pnącza.
Powoli, paskudny zielony ekran znika za zielonością Dławisza. I to jest wielka zaleta tego pnącza.
Azalia wielkokwiatowa w pąkach
Luzula kwitnie !
A wymarzła winorośl odbija i powoli obrasta domek Zawitki ;-), w którym sporo owadów osiedlonych!
Ostróżka w pąkach
Zawciąg nadmorski widoczny z daleka
A Borków?
Jutro konsultacje z ekipami pracowników, wizyta w tartaku, ustalenie szczegółów i powoli Borków już nigdy nie będzie taki sam.
Oto zaczynam zmieniać to miejsce nieodwracalnie.
Jest moje własne, więc mam do tego prawo, ale bardzo bym nie chciała by to co zamierzam tam zrobić zaszkodziło naturze. Mam nadzieje na stworzenie miejsca, które tylko ją wzbogaci.
Jutro konsultacje z ekipami pracowników, wizyta w tartaku, ustalenie szczegółów i powoli Borków już nigdy nie będzie taki sam.
Oto zaczynam zmieniać to miejsce nieodwracalnie.
Jest moje własne, więc mam do tego prawo, ale bardzo bym nie chciała by to co zamierzam tam zrobić zaszkodziło naturze. Mam nadzieje na stworzenie miejsca, które tylko ją wzbogaci.
Ale to jest wielkie wyzwanie i mam tego świadomość.







Deszcz umył i odświeżył Ci ogród :)
OdpowiedzUsuń(bk)
Oj jakoś dawno Cię tu nie było ;-) W tym roku zieleń w ogóle bujna niezwykle, aż się zaczynam bać, że całkiem zarosnę ;-))))
UsuńDojrzałam hortensję dębolistną. Z tymi nowymi liśćmi naprawdę śliczna :)
OdpowiedzUsuń(bk)
Dziękuję. Rzeczywiście te młode listki są niezwykle ładne, one są trochę mechate i białawe. Odpukać rośnie jak głupia ;-)
Usuń