Dzień nie podobny do dnia, wczoraj dżysta jesień, dzisiaj słońce i pomimo chłodu jednak lato. Tyle że ogród mówi co innego. Kolory liści, zachowanie roślin, wszystko jest inne niż rok temu. Nie ma tego intensywnego życia letniego, jest wyraźnie odchodzenie ku innej porze roku.
Zawsze kochałam jesień za jej barwy i czekam na te przebarwienia, bo wtedy mój ogród jest jeszcze bardziej kolorowy niż latem. Ale zanim o kolorach jesieni pokaże raz jeszcze moja rabatę z Trzmieliną oskrzydloną, bo dodałam tu ostatnio trzy krzaczki. Nie są nowe, zostały przesadzone z miejsca, gdzie były skazane na zatracenie. To krzewuszki Purpurea Nana i Aleksandra. Posadziłam je w sierpniu ubiegłego roku pod ogrodzeniem.
Przed nimi były trawy, nad nimi Dławisz. Po roku trawy rozrosły się wspaniale nie przejmując się Dławiszem, natomiast moje Krzewuszki nie miały szans. Marniały, nie rosły, nie było innego wyjścia jak je stamtąd zabrać.
Wykopałam w piątek w ubiegłym tygodniu trochę z obawą o los rozplenic i hakonek, ale nie potrzebnie. Te od razu wypiekniały, bo w dziury po krzewuszkach wsypałam kompostu - własnego! - a i przestrzeń maja inną.
O tu widać jak wtłoczone między ogrodzenie a rozplenice były te biedne krzewuszki. To jest zdjęcie sprzed paru dni.
Teraz mają przestrzeń życiową a i rabata tutaj zyskała na wyglądzie.
Są na końcu rabaty, za nimi tylko winobluszcz, a dalej to trzmielina oskrzydlona i trawy, w tym podzielona w tym roku Miłka. Ciekawa jestem czy jeszcze zakwitnie, ale chyba już nie zdąży.
Jak widać przesadzenie było udane, krzewy zdrowo rosną, chyba już wyglądają lepiej po kilku dniach. Do tego zimna i deszczowa pogoda na pewno była tu pomocna. Poza tym ja wcale nie przestrzegam zbyt 'religijnie' terminów prac ogrodniczych - jak trzeba coś zrobić, to robię, przestrzegając jedynie zasad sadzenia, przesadzania, dzielenia.
Ostatnio podzieliłam też kilka moich traw i rosną wspaniale.
A teraz kolory jesieni ;-)
Dębolistna zaczyna się przebarwiać
Miskant Gnome kwitnie na czerwono, wiesiołek czerwienieje, a krwawnik zasycha
Cudowne wilczomlecze jesienne
Czerwień Buchannanii i Marmalade w mieszance z bluszczem, który powoli zarasta rabatę pod Dławiszem, jako tło. Nic innego tu rosnąć nie da rady. Dają radę trawy, w tym Kostrzewa miotlasta i właśnie Turzyca australijska, żurawkę muszę zabrać, bo też ledwie zipie.
Ostatnie kwiaty Gaillardii ościstej
Też jakaś jesienna postać ;-))))
Brzoskwinie dojrzewając gubią liście jesiennie
No i wkrótce znowu czas nastawiać balony z winem.
Ostatnie płatki na Rugosie
I cudne jak zawsze kolory Pęcherznic.
I jak tu nie kochać jesieni ;-)




















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz