Weekend, chociaż bardzo udany był też jakiś emocjonalnie mało zrównoważony. Za dużo jak dla mnie wspomnień, smuteczków, rozpamiętywania i refleksji. Może to nagłe odejście lata, dziwna jesienna aura w połowie sierpnia, cokolwiek to było, mam już to za sobą. Znowu mnie cieszy wszystko i tego życzę wszystkim, by potrafili przeczekać 'rainy days', bo potem zawsze przychodzi słońce.
No bo jak tu się nie uśmiechnąć, kiedy z daleka wita nas takie słoneczko
Może nieco dziwny kolor, jak na słoneczko, ale nie jak na Hibiscusa. To ciekawa odmiana Hibiscusa bylinowego, Hibiscus moscheutos, którą bardzo polecam. Zamiera na zimę, ale za to nie jest trudno przechować go przez zimę, wystarczy okopczykować, by już czerwcu mieć ładny zielony krzaczek, a potem te niesamowite kwiaty do późnej jesieni. Mój to Fireball.
A potem kolejne odkrycie
Pierwsze kotki na Rozplenicy.
Nadal sporo koloru w ogrodzie za sprawą Dziwaczków
Do tego ogród bez słońca, pod chmurami nabrał takiej cudnej zieleni i powoli idzie ku jesieni
i Rozchodniki zaczynają kwitnąć. To już jesień...

















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz